Trzeci rajd, drugie miejsce drugi raz – Rajd 360 Stopni w Gliwicach

Maj 14th, 2012 by Czarny

Ekipa Nonstopu na Gliwickim Rajdzie 360 Stopni bywa rokrocznie, od momentu kiedy w 2010 roku ekipa Igora Błachuta odpaliła tę zacną imprezę. W pierwszej edycji pognali Rudy z Gosią Silny, bawiąc się wyśmienicie. W rok później, dwa mocne męskie składy rywalizowały z najlepszymi (bawiąc się przy tym nie mniej wyśmienicie). Zaś w trakcie minionego weekendu, Marek Woźniczka ze Stasiem Odróbką po raz trzeci stanęli na starcie Gliwickiego rajdu.

Foto. exmedio.pl

Wiwat Gliwice! Marek ze Stasiem (dolny rzad, srodek) wracaja z nagrodami za drugie miejsce. Foto exmedio.pl

I nie mogło być inaczej – chłopaki bawili się wyśmienicie, niejako przy okazji nawiązując bardzo ściśłą walkę z najlepszymi. Ścisłą w bardzo „ścisłym” tego słowa znaczeniu – na pierwszy etapie biegowym, różnica między liderami, obrońcami tytułu Irkiem Walugą i Łukaszem Warmuzem a Markiem i Stasiem, po 25 km z buta wynosiła ledwie… 4 minuty! W rajdach przygodowych 4 minuty to tyle co nic, ot zmiana dętki, lub delikatna wtopa nawigacyjna, moment zawahania przy wyborze wariantu. To zapowiadało fantastyczną walkę dnia następnego.

Bo drugiego dnia można było łatwo stracić, za sprawą szeregu różnych dyscyplin rajdowych. Były kajaczki, rolki, orienteering, szybki rower, ZSy – czyli zabawa dla wszechstronnych. Chłopaki właściwie przez cały dystans byli w zasięgu minuty-dwóch do prowadzących Warmuza i Walugi, ale przez delikatny błąd przy wejściu na lotnisko i delikatnie wolniejsze rolki, skończyło się na 15 minutowej stracie i fenomenalnym DRUGIM miejscu w gronie 70 zespołów. Gratulacje!

Tradycja podtrzymana – chciałoby się powiedzieć. Bo tak jak i przed rokiem, tak i teraz pierwsze miejsce obstawia duet Warmuz-Waluga, a Nonstopy okupują drugie miejsce na podium. Tym razem było jednak bliżej. Myślę, że za rok w końcu damy radę ;)

Maratończyk

Maj 3rd, 2012 by Marek

Silesia Marathon
3 maja 2012
temperatura – około 27-29 stopni

PIOTREK WIŚNIEWSKI
szósty na mecie
czas – 2h59m35s

O trzy kule za daleko – epilog Katowickiego rajdu

Marzec 26th, 2012 by Czarny

O trzy bilardowe kule – dodam dla jasności. Wbicie tychże na jednym z zadań specjalnych mogło gwarantować chłopakom miejsce na pudle. Ale zamiast pudła zwycięzców, było sześć bolesnych pudeł na zielonym płótnie.

Oddaję głos Wiśni, bohaterowi sobotnich zmagań. „Udało się wystartować i to już był duży sukces, bo Staś w ciągu ostatnich dni zmagał się z chorymi zatokami. Co do samych zawodów, biegowo wyszło nieźle bo rajd ukończyliśmy na 2 miejscu, ale reszta zespołów przybyła w niewielkiej różnicy czasowej po nas, do 5 min. Nazbieraliśmy też o wiele więcej minut karnych niż te zespoły i zostaliśmy przesunięci dopiero na 5 miejsce. Ustrzeliliśmy dodatkowo aż 13 karnych minut, a zespoły przed nami góra 6, więc wtopa potężna. Na czym najbardziej zawaliliśmy? Moim zdaniem na bilardzie, gdzie na 6 strzałów trzeba było wbić 3 bile do łuzy a nam się nie udało żadnej (6min. kary za to) i jeszcze przybyliśmy na punkt jako 3 team i musieliśmy czekać na swoją kolej jakieś 5/6 minut (kolejna głupia strata czasu). Drugim głównym błędem było zadanie, gdzie trzeba było rzucać do kosza, to był nasz drugi z kolei punkt, na którym byliśmy trzeci i sobie go odpuściliśmy zamiast poczekać minute i pobiegliśmy dalej. Ten punkt zaliczaliśmy na sam koniec co kosztowało nas kilka minut dodatkowego dystansu i oczywiście zamiast rzucić wszystko udało mi się tylko raz trafić do kosza za co dostaliśmy kolejne 3 minuty kary. Generalnie te dwa błędy spowodowały taki a nie inny koniec. Myślę, że gdyby nie choroba Stasia i fatalne wtopy na punktach moglibyśmy powalczyć z Walugą i Więckiem – zwycięski duet był przed nami jakieś 20 minut.

Do trzech razy sztuka, chciałoby się powiedzieć. Rok na szlif koszykarskich i bilardowych umiejętności i wracamy gonić po pudło.

Katowice – w dwójkach, masowo i na szybko

Marzec 23rd, 2012 by Czarny

Śląsk bogaty w miejskie rajdy jest jak żadne inne miejsce w Polsce. Poza Gliwicami i Rajdem 360 stopni, już po raz drugi rozegrany zostanie Rajd Przygodowy Katowice

Rok temu, gdy Katowicka impreza stawiała pierwsze kroki, reprezentacja Nonstopu już prawie pojawiła się na starcie, ale nocna infekcja kumpla Wiśni pokrzyżowała plany. Piotrka zdaję się pech nie odpuszczać, bo Stasiu – z którym to za rękę mieli chłopaki pogonić w rajdzie – też na dniach ostatnich rozłożył się. Mimo tego Wiśnia twardo obstaje, że wystartuje.

Trzymamy kciuki by się udało, bo choć trasa krótka (20km) i wszystko z buta to atrakcyjna jest bardzo. Po drodze bowiem będzie okazja do pokazania buły (wspinaczka), mięśni mózgu (łamigłówki, zadania logiczne), jak i techniki (pływanie). Wszystko w terenie mocno zurbanizowanym. Inny aspekt to frekwencja – prawie 100 dwuosobowych zespołów pozazdrościłby każdy inny rajd w Polsce. Tłoczno będzie, więc recepta jest jedna – naginać szybciej. Raport z zawodów już sobotę wieczorem.

Skitourowy Puchar Czantorii

Luty 27th, 2012 by Marek

W niedzielę Stasiu śmigał w skitourowych zawodach na Czantorii. Na mecie zameldował się z 24-tym czasem [na 64 zawodników]. Wynik dobry, zważywszy że w tym sezonie Stasiu większość czasu na treningach poświęcał biegówkom, a nie szerokim nartom z fokami.
Trasa składała się z 3 rund – podbieg pod wyciągiem do stacji kolejki i zjazd nartostradą.


foto: Tomasz Król
Oficjalne wyniki i więcej zdjęć możecie zobaczyć na stronie organizatora.

Podobno idzie wiosna

Luty 21st, 2012 by Marek

ale w Siemianowicach za bardzo się tym nie przejmujemy.
Jeśli macie pod domem pole golfowe to nie zastanawiajcie się ani chwilę, tylko śmigajcie na narty.
Równa trawka bez kamieni sprawia, że jeździmy nawet na 1cm warstwie śniegu.

Jeszcze o zimowym rajdzie

Luty 20th, 2012 by Marek

Tym razem na krótkim filmiku.

Zimowa Watra Wędrownicza

Luty 15th, 2012 by Marek

W czasie kiedy ze Stasiem ścigaliśmy się na rajdzie pod Zamościem, w Beskidach odbył się harcerski zimowy biwak pod namiotami – IX Zimowa Wędrownicza Watra. W tym roku team reprezentowali: Magda, Staśka i Maciek. Poza nimi na Bendoszce spotkał się spory tłum. Mówią że było zimno prawie tak jak w Zamościu.

foto: Agata
Więcej zdjęć w galerii imprezy na www.zimowawatra.slaska.zhp.pl/

Rajd Zimowy 360 – Epilog

Luty 12th, 2012 by Czarny

Kurz bitewny, albo precyzyjniej – śnieżny, powoli opada, a wraz z nim rośnie temperatura. W czwartek w niektórych miejscach w Polsce ma być 0 stopni. Czyli – tłumacząc na warunki panujące w Zamościu – upał. Nasze dzielne chłopaki – Marek i Stasiu – już od dobrej doby odtają w ciepłocie. No i dzielą się z nami wrażeniami z rajdu

Przypomnijmy. Na trasę liczącą niemal 150 kilometrów zawodnicy ruszyli w piątek o 19:00. Tempo było na tyle zawrotne, że najlepsi wyprzedzili przewidywania organizatorów o… 6 godzin! Na metę wpadli ex-aequo Navigatorzy i Zgórmysyni. Marek ze Stasiem dojechali trzy godziny później, zajmując ostatecznie 5 miejsce, co można wyczytać w opublikowanych dziś oficjalnych wynikach. Na trasie trzy dyscypliny: rower w głównej mierze, ponad 100 km; trekking (na mapie bno) i narty biegowe(też na orientację). Tyle jeżeli chodzi o suche fakty. Resztę rozgrywał mróz. Przepotężny i trzaskający.

Lecą nasi. Foto Olek Jasik ze strony org

Lecą nasi. Foto Olek Jasik ze strony org

Choć w piątek jeszcze tak źle to nie wyglądało. Prognozy zapowiadały minimalną temperaturę w okolicach – 20 stopni. Też dobrze. Tyle że mniej więcej od północy już do końca rajdu średnia temperatura nie przekraczała – 25. Nad ranem gdy wsiadali na ostatni rower termometr wskazywał -28. Odczuwalna kolejne kilkanaście stopni w dół. Że się tak niepoprawnie, slangowo i ulicznie wyrażę ‘piździ jak w kieleckim’, albo – ad vocem miejsc zabawy – lubelskim.

Mówi Marek: Fajnie jest zrobić w życiu coś „naj”. Ten rajd był bezdyskusyjnie najzimniejszy w moim życiu. Dobrze dobrane ubranie, ochrona twarzy sprawiły jednak, że ja się czułem prawie komfortowo. Tylko trochę musiałem ruszać palcami u rąk żeby je rozgrzewać [mam delikatnie odmrożone dwa opuszki] i delikatnie przemarzła mi broda od zamarzniętych buff-ów. Buffy zamarzały bo cały czas oddychałem z zasłoniętymi ustami i nosem. To jednak było najlepsze rozwiązanie na taki mróz – nie wciągać w siebie powietrza – 20-28st.

Na stopach mieliśmy jedne buty biegowe poza nartami przez cały rajd. Na rowery nakładaliśmy na nie ochraniacze. Wybór chyba optymalny. Na nogach ja miałem rewelacyjne na każdą pogodę dobsomy, a pod nimi pampersy i getry z lidla. Cały rajd bez przebierania. Na klacie koszulka, cienki polarek z długim rękawem, softshell i wiatrówka. Raz zmieniałem koszulkę i bluzę. Na głowie rowerowa czapeczka softshellowa i dwa buffy naciągane na pół twarzy. Zmieniałem buffy których miałem w sumie 5. Na rękach mogło być coś więcej, czyli poza grubymi rękawicami jeszcze na to łapawice. Różnych rękawic na zmianę mieliśmy po 4-5.

Najgorszy moment – dojazd do przepaku po pierwszym rowerze, kiedy szukaliśmy domku letniskowego, chyba trochę źle zaznaczonego na mapie. Najzimniej – dla mnie zjazd z górki przed drugim przepakiem, nie było nieprzyjemnie bo było blisko, ale czułem jak -28 smaga moje oczy i kawałki odsłoniętych policzków. Lód skleił mi wtedy powieki z rzęsami. Najlepsze – narty – fajnie, szybko, dynamicznie.


Na pierwszym przepaku spędzaliśmy dużo czasu bo był tam kominek, ale po pierwszym rowerze chyba wszyscy dochodzili tam do siebie sporo czasu. To treku i wtopie czołówka odskoczyła więc też siedzieliśmy dłużej niż gdybyśmy walczyli na 3 miejscu. Drugi przepak [bez kominka] robiliśmy tak średnio szybko – picie, jedzenie, zmiana butów, buffów, rękawiczek i w drogę.

Trzeba będzie chłopakom przy najbliższej okazji przybić mocną piątkę. Fantastyczna robota! Tymczasem kilka dni na rest i z powrotem do treningu. Prawda? Śląskiej części Nonstopu szykuję się wspólny cel, o którym przyjdzie jeszcze czas napisać. Póki co – chapeau bas po raz kolejny! Gratulację.

To co, Zamość za rok?

To co, Zamość za rok?

Rajd Zimowy TIMEX 360 stopni – relacja live

Luty 10th, 2012 by Czarny

Czyli NONSTOP’ów potyczki z mrozem. Startujemy z relacją LIVE. O ile sprzęt nie padnie i Marek będzie w stanie w międzyczasie obsługiwać komórkę, to możemy liczyć na w miarę regularne aktualizacje. Zapraszamy!

12:10 META!!!! Stasiu z Markiem dobili na metę Rajdu Zimowego Timex 360 stopni po 17 godzinach i 10 minutach! Nie jest jeszcze pewne, które miejsce zajęli, ale Marek typuję, że 5 lub 6. Rozmawiałem chwilkę z Markiem na świeżo, zaraz z mety i… nie są zadowoleni. Popełniliśmy kilka szkolnych błędów. Na trekkingu straciliśmy półtorej godziny czesząc punkt, który normalnie powinien być do wyłowienia w 10 minut. Później na rowerach i nartach powoli odrabialiśmy straty, ale trasa za krótka i za szybka, by móc powrócić do pierwszej trójki. – opowiadał Marek. Sprzętowo uniknęli problemów, rowery śmigały. Z mrozem sięgającym -25 stopni też sobie radzili. Pytam też o formę, jak się czują. Raczej świeżo. Fizycznie nie zostawiliśmy na tej trasie wszystkiego. Można było w pewnych momentach pociągnąć mocniej, ale po feralnym treku motywacja trochę siadła – dodaje. Teraz rest, jakaś ciepła szama i czekamy na oficjalne wyniki. GRATULUJEMY chłopaki!

10:40 SMS od Marka : Daliśmy ciała z mapą na treku. Teraz ostatni rower. Co to znaczy? Ciężko powiedzieć. Wkrótce dojadą na metę do Zamościa. Pogadamy. Póki co na pierwszym miejscu ex-aequo Navigatorzy i Zgórmysyny. Zaciskamy!

02:00 sobota A tego Pana poznajemy? Chłopaki dość żwawo pokonali pierwszy prolog (5km BnO po centrum Zamościa) więc buff na twarzy Marka uzasadniony. Fota Piotra Silniewicza ze strony org. Pierwsze ekipy już od mniej więcej godziny są na etapie orientacji/trekkingu – 15 km. Niestety nie wiemy jeszcze, czy pośród nich są nasi.

22:40 Stasiu na rowerze goni. Lampek mnóstwo, oby droga do przepaku leciała szybko i bezawaryjnie.
fot. Olek Jasik ze strony org.

21:40 Mamy wyniki prologu. Nasi w czubie. Kilka minut straty po otwierającym rajd Biegu na Orientację. Ruszyło 14 ekip – prawie wszyscy w minimalnych odstępach czasowych. Czyli nic się jeszcze nie wydarzyło, wszystko przed nami. Wyniki na stronie Teamu 360.

21:07 Z trasy żadnych nowych wieści. Ale dotarły foty. Cykl „Gorączka przedstartowa”.


19:40 Nie wiemy wiele. Strona rajdu podaje, że konie poszły w las, a pierwsze meldunki o tym jak radzą sobie krótko-dystansowcy dojdą do nas z pierwszego przepaku (czyli gdzieś za 3-4 godziny). Telefon Marka jak na razie zawodzi, więc niestety na wiele informacji nie możemy liczyć. Nic to – czekamy i zaciskamy (kciuki i herbaty). Howgh!

17:30 Chłopaki już od godzinki na miejscu, już po odprawie. Ogarniają przepaki, rozlokowane w dwóch punktach na trasie i w stosunkowo bliskiej odległości, co widać na poniższym schemacie. Wszyscy nieustannie wpatrują się w termometr, a ten – nieugięcie – zapowiada siarczyste mrozy. Teraz słupek rtęci balansuje między – 16 a -18. Nocą ma spaść do -20. Taktyka? Przetrwać. Pytam o mapkę, o trudności nawigacyjne. Pierwszy długi rower stosunkowo prosty i szybki. Wszystko będzie zależeć od stanu nawierzchni. Mapy na trekking i na narty dostaniemy na przepakach – obydwa odcinki odbędą się na mapach do Biegu na Orientację – dodaje Marek. Chłopaki ostatecznie jadą bez kolców na oponach, czego mocno się obawiają. O więcej nie pytałem, bo harmider przepotężny w tle. A mastersi? Ledwo ledwo mieszczą się w limitach. Organizatorzy muszą skracać trasę by czołowe ekipy wyrabiały się na kolejnych przepakach. Wszyscy walczą z ostrymi mrozami. Na dowód TA OTO FOTA Krzyśka Dołęgowskiego na jednym z przepaków (by ExMedio). Start za półtorej godziny (19:00).

Rajd Zimowy 360 stopni – prolog

Luty 10th, 2012 by Czarny

Normalnie bym zaczął od tego, że zazdroszczę, że chłopaków czeka niesamowita przygoda. Ale mój zapał niknie gdy konfrontuję oczekiwania z poziomem rtęci w termometrze. Oj, będzie zimno. Będzie bardzo zimno.

Mowa oczywiście o Rajdzie Zimowy Timex 360 Stopni, imprezie która perfekcyjnie wstrzeliła się w lukę powstałą po (miejmy nadzieję, że tymczasowym) wstrzymaniu organizacji kultowego Bergsona Winter Challenge. Dokładnie przed kilkoma godzinami na trasę liczącą – bagatela – 400 kilometra ruszyli Mastersi, tj. Trasa Długa. 400 kilometrów! Najszybsi spodziewani są po ok. 45 godzinach. Czyli trzeba liczyć że większość będzie dymać na tym nieludzkim mrozie pełne dwie doby, albo i więcej.

Nasi, tj. Marek ze Stasiem na Trasę Krótką (150 km) ruszą w piątek o 19:00. Z wejścia czeka ich nocka, której średnia temperatura szacowana jest na ok. -18 stopni. I prawdopodobnie w dużej mierze spędzą ją na rowerze. Tak wygląda schemat trasy naszych zimowych wojowników.

Udało mi się zamienić kilka zdań z Markiem. Przede wszystkim – w ekipie panuje duży optymizm. Po przeprowadzce Marka do Siemianowic Śląskich, udało się ze Stasiem solidnie przepracować ostatnie 3 miesiące. Unikając poważnych kontuzji chłopaki poganiali często i mocno, czego dowodem jest chociażby wpis poprzedzający niniejszy. Zresztą, co istotniejsze, chłopaki się dosyć mocno zsynchronizowali. I tak, gdy jednego dopadał tajemniczy wirus, drugi cierpiał podobnie. Razem też schudli po 5 kg od startu w GEZnO. Optimum.

Czego się obawiają? Oblodzonych dróg na etapach rowerowych – mówi Marek, podjęliśmy decyzję o odpuszczeniu kolcowanych opon . Podejrzewam, że to się jeszcze może zmienić, ale jeżeli nie potłuką się zbyt mocno na oszklonych drogach, to o moc i szybkie tempo trudno nie będzie. – Solidnie przepracowaliśmy rower, w tym sporo w trudnych, zimowych i śniegowych warunkach. – dodaje Marek. A buty, narty? – dopytuję. Też jest dobrze. Mamy w nogach mnóstwo kilometrów i kolosalną poprawę techniki na biegówkach .

Jak sami czytamy – mocy pod nogą nie brakuje. Ale rajdy zimowe cechują się tym, że po trzykroć mocniej walczy się z warunkami. I tu ważny jest zespół. I tu jest też główna siła Marka i Stasia, bo chłopaki mają za sobą kilkadziesiąt godzin wspólnych treningów, a co za tym idzie – doskonale orientują się we wzajemnej mocy i niedomaganiach. To procentuje, szczególnie zimą.

Start w piątek w porze dobranocki. Zależnie od tempa/możliwości Marek będzie prowadził relację live za pomocą swego magicznego telefonu, który testowaliśmy rok temu na zimowym Timexie. . Zaraz po odprawie pojawi się też kolejny news. A szanownych czytelników uprasza się o zaciskanie kciuków prawej ręki, w lewej trzymając kubek ciepłej herbaty.

trenujemy do zimowego rajdu Timexa

Luty 3rd, 2012 by Marek

W zeszłą sobotę zapodaliśmy ze Stasiem po kolei rowerek, narty [na polu golfowym] i trochę biegu na koniec. 5 godzin treningu.

360 stopni pod Zamościem

Grudzień 22nd, 2011 by Marek

Zimowy rajd przygodowy się szykuje i jak wszystko dobrze się ułoży to wystartujemy.
Póki co reklamujemy i zachęcamy.
Detale na stronie http://www.team360.pl/zima_2012/

Tak się biega z mapą …

Grudzień 22nd, 2011 by Marek

po lesie…



a tak jak się z niego wybiegnie…

Pięknie na GEZNO

Listopad 12th, 2011 by Czarny

Chyba trudno o lepsze warunki do weekandowego biegania po pagórach. Lampa i lekki mrozik towarzyszyła dzisiaj zawodnikom podczas pierwszego dnia Górskich Ekstremalnych Zawodów na Orientację 2011. W dziesiątej już odsłonie tej wieńczącej sezon imprezy startują Marek ze Stasiem.

UPDATE po drugim etapie
W niedzielę, przy równie eleganckiej pogodzie, liczyła się bardziej nawigacja niż łydka. I to deczko pozmieniało klasyfikację. Nasi pociągnęli mocno i po 5h 40min pojawili się na mecie, co dało im ostatecznie 11 miejsce. Zważając na kontuzję Stasia na pierwszym etapie to solidny wynik. Gratulacje!
Pełne wyniki do odnalezienia TUTAJ

Tym razem miejscem stadnego czesania punktów są Pieniny Spiskie, a bazą Łapsze Niżne. Na pierwszym lepszym pagórku zawodnicy winni obaczyć Jezioro Czorsztyńskie, arenę zmagań wielu rajdów. Czyli pięknie tam, bo pogoda również dopisuje. Punkt 8 rano po okolicach rozbiegło się – uwaga – 113 zespołów, czyli 225 osób . GEZnO jak zawsze, z roku na rok, zachowuje niesamowitą frekwencję.

A jak nasi? Najpierw fotka ze strony zawodów. Marek ze Stasiem w tradycyjnej konsternacji. Do startu kilka minut i na szybko trzeba wykreślić warianty. Na mecie zameldowali się przeszło 7 i pół godziny później. Z czasem 7:38 zajmują 15 pozycję w najsilniej obsadzonej kategorii MM. Ale głos oddaję samemu Markowi: „Do 5h super. Chwila za Krasuskim i szansa na 5 miejsce. Potem niestety Stasiowi kolano siadło i z problemami”Jutro nieco krócej, ale z pewnością ciężej nawigacyjnie. Trzymamy kciuki.

Wyniki po pierwszym dniu TUTAJ .