<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Andrzej Brandt &#8211; Nonstop Adventure</title>
	<atom:link href="https://nonstopadventure.pl/author/andrzej/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://nonstopadventure.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 21 Jan 2026 19:57:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Zimno ze wskazaniem na mokro &#8211; Zimowy Rajd Beskidy 2026</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/zimno-ze-wskazaniem-na-mokro-zimowy-rajd-beskidy-2026/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Jan 2026 12:07:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5497</guid>

					<description><![CDATA[Norwegowie mają na ten typ warunków specjalne określenie &#8211; nullføre, co luźno tłumaczy się na mokrą, zamarzającą chlapę, która wytwarza się, gdy temperatura oscyluje blisko zera stopni. Taki warun, że nigdy nie wiesz, czy pod stopami masz stabilnie czy raczej lekko przymroziło i możesz wywinąć orła, albo zaliczyć mocny poślizg na rowerze. W takich warunkach [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Norwegowie mają na ten typ warunków specjalne określenie &#8211; nullføre, co luźno tłumaczy się na mokrą, zamarzającą chlapę, która wytwarza się, gdy temperatura oscyluje blisko zera stopni. Taki warun, że nigdy nie wiesz, czy pod stopami masz stabilnie czy raczej lekko przymroziło i możesz wywinąć orła, albo zaliczyć mocny poślizg na rowerze. W takich warunkach przyszło nam ścigać się na <a href="https://rajdbeskidy.pl/rajd-beskidy-winter-2026-pl/" data-type="link" data-id="https://rajdbeskidy.pl/rajd-beskidy-winter-2026-pl/">Zimowej Edycji Rajdu Beskidy</a> &#8211; najpierw nas potwornie zmoczyło, później przymroziło.</strong> Z zawodów w Pewli Ślemieńsiej wracamy z połowicznym sukcesem &#8211; Mix w składzie Marzka + Marek wygrywa pewnie pierwsze miejsce, podczas gdy męski duet &#8211; Staś i Andrzej &#8211; zalicza trasę w niepełnym składzie.</p>



<p>Jurkowi Lekkiemu i całej ekipie organizatorów Beskidów udaje się już drugi raz z rzędu trafić z terminem zimowych Beskidów dokładnie w ten moment, gdy nad naszym krajem przelatuje ten zawsze zbyt krótki niż z mrozami i opadami śniegu. Rok temu w okolicach Rzyk walczyliśmy w półmetrowym śniegu i solidnych mrozach. Teraz na kilka dni przed rajdem dosypało i domroziło. I dobrze, że zacytuję klasyka &#8211; <a href="https://www.youtube.com/watch?v=7G2Lrd6ZvfI" data-type="link" data-id="https://www.youtube.com/watch?v=7G2Lrd6ZvfI">jak jest zima to musi być zimno</a>.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignright size-large"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-5511" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-1024x683.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-1536x1025.jpg 1536w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616178457_876920255094149_8206719179913189199_n.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
</div>


<p>W bazie w Pewli Ślemieńskiej instalujemy się w piątek około 18 żwawo ogarniając logistykę &#8211; przepaków jest sporo. Po każdym z 6 etapów trafiamy do miejsca z torbą, ciuchami, żarciem. Luksusowo. Tyle, że za oknem już grubo po zmroku. Delikatnie chwyta mróz, a w powietrzu staje mgła tak gęsta, że idzie topór zawiesić. Na odprawie Jurek ostrzega, że choć jest mokro, to pewnie ta zasłonka z wilgoci już w dogodnych miejscach przymarza, więc ostrożnie, szczególnie na rowerze. Druga uwaga dotyczy nart &#8211; gdy pada pytanie, kto będzie robił etap narciarski bez nart (tak, jest taka opcja) to okazuje się, że jesteśmy zaledwie jedną z dwóch ekip, która podjęła takie ryzyko. Czy się opłaci? Zobaczymy za moment.</p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignright size-full"><img decoding="async" width="381" height="200" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-5.png" alt="" class="wp-image-5513" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-5.png 381w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-5-300x157.png 300w" sizes="(max-width: 381px) 100vw, 381px" /></figure>
</div>


<p>O punkt 20:00 wychodzimy przed bazę w szkole, odliczamy i ruszamy dzikim pędem w dół. Pierwszy etap to 30 km roweru. Peleton zjeżdża do wsi niżej, woda chlapie spod kół. Za moment odbijamy w górę i pierwszy mocny podjazd. Sapiemy, ale żwawo trzymamy czub grupy. Gdy dojeżdżamy do przełamania blisko przełęczy, odbijamy w lewo i &#8230; nieco niepewnie próbujemy wyczytać właściwy zjazd do lasu. Trochę niepewności, miotania się, ale w końcu obieramy właściwą stokówkę &#8211; śnieg na 15-20 cm, mokry, trzeba przepychać rower siłowo. Zaliczamy pierwszy PK w okolicach 4-5 miejsca, ale bezbłędnie wykonujemy wariant zjazdu do wsi i wychodzimy na czub. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-5515" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-1024x683.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-1536x1025.jpg 1536w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616810449_876920355094139_2921943206557101728_n.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Przez kolejne dwie godziny odhaczamy kolejne punkty położone w dolinie dookoła Żywca. Jesteśmy bardzo nisko, dookoła temperatura bliska zeru i wszędzie mnóstwo wody i błota. Oblepiamy siebie i rowery każdym typem tego śniegowo &#8211; błotnego syfu. Gdy po 2,5h dobijamy do przepaku pod Lipową w Dolinie Zimnika jesteśmy dość mocno przemoczeni. Szybki przepak i ruszamy na <strong><span style="text-decoration: underline;">etap 2 &#8211; narty lub trekking</span></strong> &#8211; ok. 24 km. Strategicznie podjęliśmy decyzję, że nie bierzemy ani nart skiturowych ani biegowych. Uzbroiliśmy się jedynie w klasyczne dupoloty, by wesprzeć się na zjazdach. Na start trzeba wydymać na Skrzyczne. Ciśniemy żwawo doskonałymi stokówkami po południowej stronie góry. Około pierwszej w nocy przybijamy piątkę z żabą na szczycie i świeżutko wyratraktowaną trasą lecimy z buta w okolice Małego Skrzycznego &#8211; no dobra, tu rzeczywiście narciarze mogą to zjechać w kilka minut. Tu będą mieli przewagę. Ale póki co &#8211; zwłaszcza gdy trafiamy z powrotem na grań między Małym Skrzycznem a Malinowską Skałą &#8211; cieszymy się, że nie targamy niepotrzebnego ciężaru ze sobą. Chwilę później przecieramy drogę do punktu w okolicach jaskinii &#8211; taki śnieg najgorszego sortu. Na wierzchu ostra warstewka zmrożonego lodu, ale wystarczy się przebić, by wylądować nogą po kolana w puchu. Krok za krokiem dylamy do góry &#8211; tym samym otwierając drogę do punktu pozostałym ekipom. W tym momencie dochodzą nas Litwini &#8211; jedyna ekipa, która wyszła na ten etap z biegówkami. Są mocni i gdy my znowu trafiamy na nieprzetarty fragment drogi, mijają nas z lekkością. Niemniej to my jesteśmy 40 minut później na przepaku jako pierwsi. Gdy kończymy ten etap jest już naprawdę rześko &#8211; mróz w okolicach -8 stopni.</p>



<p>Gdy wbiegamy na przepak widzimy skrzące się warstewką gołoledzi rowery &#8211; cała ta wilgoć, całe to błocko i śnieg, które tak intensywnie zbieraliśmy podczas pierwszego etapu, teraz zamarzły. <a href="https://www.facebook.com/share/v/16gdNMr8LN/" data-type="link" data-id="https://www.facebook.com/share/v/16gdNMr8LN/">Mapniki zaszronione</a>, kasety, przerzutki i łańcuchy obłożone lodem. Pierwszy na rower wsiada Marek, ale ma problem z piastą &#8211; nie ma oporów, więc kręci korbą w powietrzu. Druga jest Marzka &#8211; raportuje po chwili jedynie jeden działający bieg. Dalej wsiadam ja i jakoś idzie, choć też bez działających przerzutek. Ostatni wsiada Stasiu i zdoła tylko wsiąść. Obraca korbą raz i krzyczy, że &#8222;po zawodach&#8221;. Ułamany hak przerzutki. Jest nadzieja, bo mamy zapas, ale ten okazuje się niekompatybilny. No to rzeczywiście po zawodach. Decydujemy się jechać dalej we troje, Stasiu w tym czasie dokula się do bazy i dołączy do nas na pozostałych etapach. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="629" height="1024" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n-629x1024.jpg" alt="" class="wp-image-5516" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n-629x1024.jpg 629w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n-184x300.jpg 184w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n-768x1250.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n-944x1536.jpg 944w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/616819007_876920425094132_1266680124414909210_n.jpg 1258w" sizes="auto, (max-width: 629px) 100vw, 629px" /></figure>



<div class="wp-block-group is-nowrap is-layout-flex wp-container-core-group-is-layout-ad2f72ca wp-block-group-is-layout-flex">
<p>Rowerowy etap 3 okazuje się paskudnie mroźny, czujny i wolny. Na płaskim idzie nam opornie, bo nie działają biegi. Pod górę lepiej, ale często wybieramy opcję podejścia z buta, żeby choć trochę stopy rozgrzać. Mijają nas Litwini &#8211; ich rowery działają doskonale i szybko nam odjeżdżają. O 7 rano &#8211; gdy już prawie dnieje &#8211; wracamy do bazy, na kolejny przepak. W czas, bo mimo założenia wszystkich warstw, naprawdę robiło się bardzo zimno. </p>
</div>



<p>Etap 4 to 24 km trekkingu w typowym, beskidzkim stylu &#8211; czyli odwiedzamy jary, strumienie, rozwidlenia w masywie górującym nad Pewlą. Nawigacja dość prosta &#8211; najbardziej problematyczne jest schodzenie do dna jarów w tym mokrym, powoli roztapiającym się śniegu. Odhaczamy zadanie specjalne &#8211; zjazd na Janikowej Skale &#8211; unikalnej, lekko połogiej płycie z piaskowca. Kilometr dalej wchodzimy do rzeki, żeby wrócić do masywu i złapać punkt w zboczu. Dalej konsekwentnie odhaczamy punkty spadając z głównej grani do każdego potoku. Świeci słońce, lekko na plusie. Świetny warun do takich zabaw. </p>



<p>Po 4,5 godzinach na treku jesteśmy z powrotem w bazie. Krótka, szybka przebierka i ruszamy na rower &#8211; etap 5. Organizatorzy skracają trasę, więc ten etap jest bardzo przyjemny &#8211; nawigacyjnie bajecznie prosty, świeci słońce, dookoła widoki na Beskid Śląski i Żywiecki. Po drodze sporo przewyższeń. Asfalty czujne &#8211; czasami czyste, czarne, bezpieczne. Czasami zaś oblane lodem. </p>



<p>Około 15:30 wracamy ponownie do bazy, by wyruszyć na ostatni etap &#8211; trekking na mapie LIDAR. Litwini &#8211; jedyny zespół przed nami &#8211; wyszli z bazy 50 minut wcześniej, więc bardzo ciężko będzie ich dogonić. Ale to LIDAR &#8211; LIDAR nie bierze jeńców, jak stracisz kontakt z konturami w terenie, to odnalezienie się na powrót może zająć wiele godzin. </p>



<p>Wychodzimy i cieszymy się, że jest jeszcze jasno &#8211; połączenie nawigacji w nocy z LIDARem to istny koszmar każdego nawigatora. Wystarczy przypomnieć sobie co rok temu wydarzyło się w okolicach Wisły podczas Rajd Beskidy Short &#8211; na krótkim nocnym etapie LIDAR położył wiele ekip. Najszybsi potrzebowali wtedy zaledwie 3h, zaś niektórzy czesali las nawet 8h. Tym razem pierwszy punkt wpada luźno &#8211; dość dobrze odczytujemy zarys terenu i pomagają też już mocno wydeptane ślady w śniegu. Drugi punkt &#8211; po krótkich wątpliwościach też wchodzi dobrze. </p>



<p>Wtedy tego nie wiedzieliśmy, ale Litwini między PK49 a PK47 zaliczają ogromną wtopę &#8211; w jarach i dolinach spędzają równą godzinę zanim trafią do 47. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="983" height="823" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-2.png" alt="" class="wp-image-5507" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-2.png 983w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-2-300x251.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-2-768x643.png 768w" sizes="auto, (max-width: 983px) 100vw, 983px" /></figure>



<p> My tymczasem 47 odnajdujemy dość szybko. Litwini są na odległość 8-10 minut. Oczywiście wtedy tego nie widzieliśmy. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="612" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-3-1024x612.png" alt="" class="wp-image-5508" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-3-1024x612.png 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-3-300x179.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-3-768x459.png 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-3.png 1288w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Niemniej chwilę później nieco za daleko schodzimy do dna jaru i teren wyrzuca nas daleko na zachód &#8211; wtopa na około kwadrans. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="758" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-4-1024x758.png" alt="" class="wp-image-5509" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-4-1024x758.png 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-4-300x222.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-4-768x569.png 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-4.png 1040w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>W okolicach 18 &#8211; po około 21 godzinach napierania &#8211; meldujemy się na mecie. Marzka z Markiem wygrywają z dużą przewagą kategorię MIX. My ze Stasiem zbijamy piątki &#8211; mimo DSQ to był rewelacyjny trening w drodze do tegorocznych mistrzostw świata. Cieszy fakt, że mimo ewidentnie mniejszej motywacji po problemach z rowerem, nie odpuściliśmy i bawiliśmy się na trasie do samego końca. </p>



<p></p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-6-1024x768.png" alt="" class="wp-image-5518" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-6-1024x768.png 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-6-300x225.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-6-768x576.png 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/image-6.png 1237w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p><a href="https://sledzgps.pl/events/view/beskidy_winter_ar150" data-type="link" data-id="https://sledzgps.pl/events/view/beskidy_winter_ar150">Link do trackingu</a></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trasa godna mistrzostw &#8211; relacja z Endurance Quest Saimaa 2025 &#8211; Mistrzostw Europy w Adventure Racing</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/trasa-godna-mistrzostw-relacja-z-endurance-quest-saimaa-2025-mistrzostw-europy-w-adventure-racing/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2026 14:17:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<category><![CDATA[Orientacja sportowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5368</guid>

					<description><![CDATA[Lasy środkowej Finlandii, mokradła, szybkie szutry, pierwszorzędnej jakości mapy i dużo, dużo wody &#8211; wyścig Endurance Quest w pobliżu największego fińskiego jeziora Saimaa dostarczył świetnej przygody w przepięknych okolicznościach. To tyle z walorów przyrodniczych &#8211; sportowo wracamy natomiast z pewnym niedosytem. Zeszłoroczne Mistrzostwa Europy w Adventure Racing &#8211; Raid Lowlands 2024 &#8211; rozgrywane na pograniczu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Lasy środkowej Finlandii, mokradła, szybkie szutry, pierwszorzędnej jakości mapy i dużo, dużo wody &#8211; wyścig Endurance Quest w pobliżu największego fińskiego jeziora Saimaa dostarczył świetnej przygody w przepięknych okolicznościach. To tyle z walorów przyrodniczych &#8211; sportowo wracamy natomiast z pewnym niedosytem.</strong></p>



<p>Zeszłoroczne Mistrzostwa Europy w Adventure Racing &#8211; Raid Lowlands 2024 &#8211; rozgrywane na pograniczu holendersko &#8211; belgijskim rozochociły nas w masowych, dużych imprezach rajdowych. Wtedy na linii startu ustawiła się prawie setka czwórkowych ekip. Po niespełna 30 godzin napierania Marek Woźniczka, Marzka Janerka, Konrad Ciuraszkiewicz i Stasiu Odróbka skończyli rywalizację na 12 miejscu. To był wrzesień 2024. Równo rok później stawiamy się w Savonlinna w środkowej Finlandii by ruszyć na trasę kolejnej mistrzowskiej imprezy &#8211; Endurance Quest. Tym razem ekipa to Stasiu, Marzka, Piotrek Leja i ja. </p>



<p></p>



<p>Przed nami impreza w wymiarze niemal sprinterskim &#8211; ok. 235 km dystansu, ok 30h napierania, dużo etapów, dużo stref zmian, dużo zabawy w wodzie. Zresztą zerknijcie sami na schemat trasy: </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="853" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-1024x853.png" alt="" class="wp-image-5377" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-1024x853.png 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-300x250.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-768x640.png 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat.png 1044w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>Zanim jednak wbiegniemy do wody na pierwszy etap swimrun, organizator stawia w samym Savonlinna sprinterski bieg na orientację, który ma zadecydować o kolejności wchodzenia do wody następnego dnia. Prolog jest błyskawiczny, szybki, dość prosty nawigacyjnie i &#8230; słoneczny. Ba! Nawet gorący. Lecimy na krótko i cieszymy się rewelacyjną aurą &#8211; następnego dnia bowiem od samiuśkiego rana niebo przysłoni się szarym parasolem i mniej lub bardziej padać będzie całe zawody. Ot, typowa skandynawska aura. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683.jpg" alt="" class="wp-image-5379" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683-300x225.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683-768x576.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignleft size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="512" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116.jpg" alt="" class="wp-image-5389" style="width:257px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116.jpg 512w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116-200x300.jpg 200w" sizes="auto, (max-width: 512px) 100vw, 512px" /></figure>
</div>


<p>Następnego dnia ustawiamy się na starcie w piankach i z materacykami pod ręką &#8211; czeka nas ok. 2 km swimrunu. Niby prosta rzecz, ale pechowo po starcie przebija się materacyk Piotrka. Spowalnia nas to, ale finalnie to tylko kilkanaście minut zabawy. Wybiegamy, przebieramy pianki, buty na nogi i w drogę. </p>



<p>Jak tam Wasze umiejętności nawigacyjne? &#8211; pyta nas jeden z Finów z zespołu, z którym przemierzamy fragment dzikiego lasu na 23 kilometrowym etapie trekkingowym. I dopowiada: &#8222;Bo teraz wyobraźcie sobie, że to samo czeka Was w nocy&#8221;. To samo, czyli czujna, trudna, wymagająca skupienia i doskonałego rozpoznania terenu nawigacja. Pytanie o nasze skille pada w momencie, gdy obiegamy duży głaz, który stoi obok dziesiątek innych podobnych głazów, w gęstwinie i na mocnym nachyleniu. Tu akurat błyskawicznie lokalizujemy lampion i odbiegamy Finom. Coś tam umiemy. </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignright size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="512" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1.jpg" alt="" class="wp-image-5391" style="width:358px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1.jpg 512w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1-200x300.jpg 200w" sizes="auto, (max-width: 512px) 100vw, 512px" /></figure>
</div>


<p>Atrakcją Endurance Quest i w ogóle imprez w Skandynawii jest doskonała jakość map &#8211; no cóż, bieganie z mapą to tutaj sport narodowy &#8211; do tego stopnia, że lokalna telewizja publiczna transmituje w prime time zawody pucharu świata na orientacji, które akurat poprzedniego tygodnia odbywały się w Belgii. Orientacji towarzyszy &#8211; przekładając na nasze warunki &#8211; prestiż godny turnieju czterech skoczni. Nic więc dziwnego, że Finowie zmapowali cały swój kraj &#8211; <a href="https://www.mapant.fi" data-type="link" data-id="https://www.mapant.fi">podejrzyjcie sobie dowolny fragment</a>. To robi wrażenie.</p>



<p></p>



<p>Tymczasem pierwszy trekking jest przeglądem terenowych atrakcji rejonu &#8211; od szerokich, przyjemnych szutrów między lasami aż po czesanie skał. Od zapadających się butów w mokradłach po wąskie ścieżynki &#8211; a dookoła mnóstwo, mnóstwo jezior. Nawigacja idzie sprawnie. Przesuwamy się w stawce i po niespełna 4 godzinach dobiegamy do etapu 3, w którym rozdzielamy się.</p>



<p>Ja z Marzką lecimy biegiem po punkt, natomiast Piotrek ze Stasiem wskakują do canoe i płyną kilka kilometrów. Po niespełna godzinie zamieniamy się &#8211; chłopaki lecą po punkt a my ładujemy się do wody. Dosłownie ładujemy się do wody. Pierwszy fragment to podchodzenie w kierunku przeciwnym do nurtu w niewielkiej rzeczułce pełnej kamulcy. Ze trzy razy potykam się i wbijam do wody po szyję. Nic to, i tak już cali jesteśmy mokrzy. Ostatnie kilometry są już bardziej płynne &#8211; siecią jeziorek, małych rzeczułek dopływamy do przepaku. </p>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415.jpg" alt="" class="wp-image-5392" style="aspect-ratio:1.4993013124366386;width:558px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-272x182.jpg 272w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Przepak idzie zwinnie i szybko wskakujemy na rowery. Mżawka, która towarzyszyła nam przez połowę dnia, przeradza się sporadycznie w mocniejszą zlewę. Ta zaś rozpuszcza szutry w błotne kałuże, więc problemem tego etapu jest po prostu konieczność stałego przecierania kokpitu i twarzy z błota. Nawigacja dość prosta &#8211; po prostu szutry, szutry, szutry. </p>



<p>Gdzieś w tym momencie &#8211; w okolicach 8-10 godziny napierania, Stasiu coraz mocniej sygnalizuje, że nasze plany czasowe niebezpiecznie zahaczają o limity organizatora. Na etap 5 &#8211; krótką przebieżkę między dwoma dużymi etapami rowerowymi &#8211; wjeżdżamy już w zasadzie &#8222;na styk&#8221;. Cholera &#8211; myślę sobie &#8211; ostry ten limit, bo napieramy naprawdę żwawo, ciśniemy ile fabryka dała. </p>



<p>Sześć kilometrów przebieżki traktujemy jako okazję do rozgrzania się i dopalenia kaloriami. Mija godzinka i wracamy na rower. Wybija 19. Za max dwie godzinki będzie już ciemno. Limit wisi nam cały czas nad głowami &#8211; nie chodzi generalnie o cały limit na zawody &#8211; tu jesteśmy bezpieczeni. Chodzi o cut-off, który wyznaczono na końcu tego etapu. Jeżeli do 1:45 w nocy nie skończymy 84 km roweru, to na kolejnym etapie &#8211; 27 km biegu na orientację &#8211; będziemy zmuszeni odpuścić część trasy. No kurde, spokojnie zdążymy &#8211; myślę sobie, gdy rozpoczynamy rower. Wracamy do powtarzalnego rytmu &#8211; szerokie szutry, asfalty, szutry, asfalty. Gdzieś na długim przelocie przez drogę daleko z przodu z gracją przebiega łoś. Duży łoś. Po chwili zapada noc. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="576" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1.jpg" alt="" class="wp-image-5394" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1-300x169.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1-768x432.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Dystans umyka dość żwawo do momentu, gdy nie wjeżdżamy w okolice Savonlinny &#8211; tu bowiem organizator wstawił &#8222;bonus&#8221; &#8211; kilka kilometrów dodatkowej jazdy na orientację ze specjalną mapą. Niby drobiazg, detal, krótki dystans, ale wkrada się sporo zniecierpliwienia &#8211; nie rozmawiamy już w zasadzie o niczym, tylko ile czasu zostało, czy zdążymy. Orientacja też nie jest prosta &#8211; las spowija mgła, pada deszcz, robi się niesympatycznie zimno, a teren gładko nie puszcza. Sporo górek, singlowych ścieżek i takiej bardzo czujnej &#8211; w efekcie powolnej &#8211; jazdy. Żeby nas lekko dobić, przed orientacją Stasiu wyłapuje panę w tylnim kole, a pierwsza dętka nie siada, więc znowu ucieka gdzieś kwadrans. </p>



<p>Na sam samiuśki koniec tego etapu &#8211; dostajemy jeszcze w mordę trzema punktami kontrolnymi usianymi w pełnym singlowych ścieżek lesie, gdzie nasze tempo spada do mozolnego marszu. Usłane korzeniami, głazami, kamulcami ścieżki pewnie byłyby przejezdne za dnia, ale nocą tłuczemy się, przewracamy i ślizgamy. I przeklinamy w ten nocny, fiński las naprawdę gęsto. Na dwa punkty przed przepakiem już to wiemy na pewno &#8211; cut-off nam odjechał. Nie zdążymy, czeka nas skrócenie trasy. Na ponad 50 ekip na trasie tylko 6 zdołało wyrobić się przed cut-offem.</p>



<p>Dojeżdżamy o 3 nad ranem na przepak. Wymoczeni, wyziębieni, poobijani i &#8230; nieco zrezygnowani. Na tyle, że trochę nie wiadomo jak, ale zanim wyjdziemy z tego przepaku minie&#8230; prawie godzina! Katastrofa. Przebieramy się, jemy, napełniamy bukłaki i gdzieś w trakcie umyka nam tak dużo czasu. W końcu wybiegamy by zebrać na skróconej trasie kilka punktów &#8211; czasami trudnych, czujnych, nieoczywistych. I taka nawigacja sprawia nam masę radochy, bo &#8211; jak już wspominałem &#8211; mamy w rękach doskonałe mapy, więc trzeba czytać mapę, gapić się w nią nonstop, odnajdywać każdy element. </p>



<p>Nie da się jednak ukryć, że nawet gdy około 6:30 wstaje dzień &#8211; znowu pochmurny, deszczowy, zimny &#8211; to nie wlewa on w nas dużo nadziei. Poruszamy się już nieco wolniej. Gdzieś mentalnie nam te zawody odjechały. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519.jpg" alt="" class="wp-image-5396" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-272x182.jpg 272w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Około 8 rano wsiadamy na kajaki &#8211; przedostatni etap. Mija 24 godzina imprezy a my wypływamy na wielkie wody jeziora Saimaa. No właśnie, Saimaa &#8211; to największe jeziorze pojezierza fińskiego i całej Finlandii. Gigantyczny zbiornik wodny, który jest defacto systemem wielu połączonych jezior. Na przepaku znowu przez palce przelatuje nam czas &#8211; przebieramy się w pianki, chodzimy bez ładu i celu. Wypływamy i płynie się rewelacyjnie &#8211; wiatr nie jest duży a kajaki świetne. Podpatrujemy jak niektóre fińskie ekipy rewelacyjnie pływają &#8211; sami zrobiliśmy duży progres w tym temacie przez ostatnie miesiące, ale dla obywateli krainy 188 000 jezior wiosło &#8211; obok nart &#8211; to chyba element z którym się po prostu rodzą. </p>



<p>Na sam koniec bierzemy materacyki w dłoń i wybiegamy na swimrun dookoła miasta. Zaraz po przepaku organizator wystawił zadanie specjalne &#8211; na dużej ściance jest zjazd (to robią dwie osoby) i podejście (to robią też dwie osoby). Dobiegamy i &#8230; stajemy w kolejce. I w tejże kolejce stać będziemy równo godzinę zanim dostaniemy swoją szansę. Frustrujemy się już potwornie, bo stoimy tam z pełnym przekonaniem, że do zaliczenia trasy niezbędne jest wykonanie ZS&#8217;a. Otóż nie było, czego nie doczytaliśmy w regulaminie. Część ekip &#8211; mądrzejszych od nas &#8211; widząc kolejkę po prostu odpuszcza i biegnie zaliczyć punkty na swimrunie. My zaś stoimy i patrzymy jak ekipy przed nami męczą się z podejściem. Na sznurkach rozgrzewamy się i wreszcie biegniemy w stronę centrum. Do limitu blisko, więc wybieramy tylko kilka punktów &#8211; gdyby nie zmitrężona godzina na zadaniu zrobilibyśmy ich znacznie, znacznie więcej.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1024x768.jpg" alt="" class="wp-image-5397" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1024x768.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-300x225.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-768x576.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1536x1152.jpg 1536w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n.jpg 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>W okolicach 14 wbiegamy na linię mety po niespełna 30 godzinach napierania. Jest tak samo szaro, buro i deszczowo jak na starcie. Zbijamy piątkę. Idziemy coś zjeść, w zgodzie z tradycją miejsca trafiamy też do sauny i &#8230; lekko przysypiamy na podsumowaniu zawodów. </p>



<p>W kolejnych dniach obserwujemy zamieszanie z leaderboardem, który przechodzi 3 lub 4 iteracje zanim oficjalne wyniki zostaną opublikowane &#8211; finalnie lądujemy na 20 miejscu. Jak na ambicję walki o top 10 &#8211; kiepsko. Niemniej same zawody, ich poziom, teren, mapy, specyfika trasy, mnogość etapów &#8211; super sprawa. Gdyby nie ta końcówka z ZSem pewnie patrzylibyśmy na okolice 12-14 miejsca. </p>



<p>Przed i po zawodach rozmawiamy z Laurim &#8211; projektantem trasy i jednym z organizatorów. Nie pozostawia złudzeń &#8211; &#8222;To miała być trudna trasa, do zrobienia w całości tylko przez najlepszych. Trasa godna mistrzostw Europy&#8221;. Potakuję, bo cóż mogę powiedzieć. Wracamy z Finlandii ze wspomnieniami fajnej przygody, doświadczeniem nawigacji na skandynawskim poziomie i kilkoma solidnymi lekcjami napierania na tym poziomie.                   </p>



<p><a href="https://www.endurancequest.org/" data-type="link" data-id="https://www.endurancequest.org/">Strona zawodów Endurance Quest</a> </p>



<p><a href="https://www.tulospalvelu.fi/gps/2025eq/">Tracking</a> GPS</p>



<p><a href="https://www.endurancequest.org/_files/ugd/093a33_58caf6bd87254534865db7d61954b1b1.pdf" data-type="link" data-id="https://www.endurancequest.org/_files/ugd/093a33_58caf6bd87254534865db7d61954b1b1.pdf">Wyniki </a></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pierwsze miejsce na długodystansowym BnO &#8222;Z mapą przez Kraków&#8221;</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/pierwsze-miejsce-na-dlugodystansowym-bno-z-mapa-przez-krakow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Mar 2024 17:57:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<category><![CDATA[Orientacja sportowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5195</guid>

					<description><![CDATA[Wyleciałem z mapy i &#8230; wygrałem, czyli krótka historia o długaśnym biegu na orientację Z mapą przez Kraków, z którego wracam z pierwszym miejscem. Od czasu do czasu pojawiają się w kalendarzu imprez sportowych wydarzenia, które perfekcyjnie wpisują się w mocne strony sportowca-amatora. Z jednej strony długość &#8211; impreza trwała bite 2,5 godziny, więc nie [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Wyleciałem z mapy i &#8230; wygrałem, czyli krótka historia o długaśnym biegu na orientację <a href="https://zmapaprzezkrakow.pl">Z mapą przez Kraków</a>, z którego wracam z pierwszym miejscem. </strong></p>



<p>Od czasu do czasu pojawiają się w kalendarzu imprez sportowych wydarzenia, które perfekcyjnie wpisują się w mocne strony sportowca-amatora. Z jednej strony długość &#8211; impreza trwała bite 2,5 godziny, więc nie jest to zabawa premiująca sprinterskich wycinaków. Wręcz przeciwnie &#8211; liczy się wytrzymałość na dłuższym <a></a>dystansie.</p>



<p>Z drugiej strony &#8211; mapka, orientacja i ta jej specyficzna odmiana latania z mapą po mieście. No nieskromnie powiem &#8211; uwielbiam taką kombinację, pasuje mi ona jak ulał, dlatego, gdy ekipa z Wawelu zaproponowała imprezę <a href="https://zmapaprzezkrakow.pl">Z mapą przez Kraków</a>, to zastanawiałem się całe 10 sekund.</p>



<p>16 marca, w przepiekną, słoneczną sobotę ustawiłem się na starcie najdłuższej trasy &#8211; 19 kilometrów w linii prostej &#8211; i pognałem. Ale zanim pognałem, to odebrałem największe płachty mapy, jakie kiedykolwiek w życiu trzymałem w ręce. Pakiet obejmował dwa plakaty A3 i jeden A4. Po drodze 30 punktów kontrolnych i nieustanne przeplatanie arkuszy, więc żonglowaniem papierem to było pewne wyzwanie, zresztą <a href="https://drive.google.com/drive/folders/1JTI_ZzsDwVS8sQplmSI5YwhThJQxxUsN">sami zerknijcie na ten ponad 30mb plik z główną mapą</a>. </p>





<p>Na starcie było nas niespełna 30 sztuk płci obu. Format startu &#8211; masowy &#8211; oznaczał, tak mniemałem, że już do 1 punktu utworzy się mocny peleton i tak będziemy sobie lecieć przez miasto. Tak jednak nie było. Ekipa porwała się już na wyborze pierwszego wariantu. A ten był z gatunku &#8222;dzida&#8221; po 4 min/km, byleby nie ugrzęznąć w kolejce przy pierwszym perforatorze.</p>



<div class="wp-block-media-text is-stacked-on-mobile"><figure class="wp-block-media-text__media"><img loading="lazy" decoding="async" width="392" height="773" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2024/03/Livelox_-_Z_mapa_przez_Krakow__19km.png" alt="" class="wp-image-5196 size-full" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2024/03/Livelox_-_Z_mapa_przez_Krakow__19km.png 392w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2024/03/Livelox_-_Z_mapa_przez_Krakow__19km-152x300.png 152w" sizes="auto, (max-width: 392px) 100vw, 392px" /></figure><div class="wp-block-media-text__content">
<p>Długaśny przelot ze startu, czyli z okolic Stadionu Wawelu, do PK1 &#8211; za Błonią, nad Rudawą. Zachęcam do czytania tego wpisu z <a href="https://www.livelox.com/Viewer/Z-mapa-przez-Krakow/19km?classId=724658&amp;tab=player">włączonym Liveloxem z imprezy</a>. </p>
</div></div>



<p>Dalsze punkty na centralnych osiedlach Krakowa &#8211; Salwator, Kazimierz, Podgórze &#8211; czujne, ale dość oczywiste. Liczyło się tempo przebiegu na dłuuuugaśnych wariantach i gibkość wymijania hord turystów. Plus takie dobieranie wariantu, żeby nie utknąć na potrójnych światłach gdzieś w okolicach największych rond.</p>



<p>Gdzieś na Podgórzu straciłem z oczu goniącego mnie zawodnika i gdzieś tam mniej więcej &#8211; zapewne w okolicach podbiegu na Kopiec Kraka &#8211; już mnie trochę przyćmiło, bo wziąłem zbyt mało wody. Dlatego w najważniejszym momencie &#8211; liczącym sobie niemal 3 km przebiegu z PK14 na PK15 &#8211; w durny sposób wyleciałem poza mapę. O czym zorientowałem się zbyt późno, więc na czuja i wyłącznie bazując na jako takiej znajomości okolicy, wróciłem do mapki. No to po zawodach &#8211; myślałem sobie, wracając na lewobrzeżną Wisłę, czując, że mocna grupka pościgowa musiała mnie gdzieś tutaj wyminąć.</p>



<p>Dalej Grzegórzki, rondo Mogilskie, ulica Kopernika i długaśny (który to już dzisiaj?) przebieg. Po drodze rynek w Krakowie &#8211; znowu zabawa w slalom między turystami. Finalnie wbieg na Krowodrzę i odhaczanie ostatnich punktów &#8211; tempo spadło już gdzieś daleko poniżej 5 min/km. Głowa trochę popuszcza koncentrację i znowuż błąd na 40-50 sekund. Wbiegam w grodzone osiedle i wracam bramą, którą się tu znalazłem. No dobra, teraz to na pewno mnie mają.</p>



<p>Ale jednak nie mieli. Po 2h20min wbiegam na metę. Na liczniku 28,5 kilometra. I co? I jestem pierwszy! Jakoś tak nie czaję, jak to jest możliwe, ale wyniki nie kłamią. Drugi Marek Kuryj wbiega niespełna 3 minutki za mną &#8211; od połowy trasy odrabiał straty i pewnie, gdyby były jeszcze ze 2-3 km to by mnie dopadł.</p>





<p>Kapitalna impreza. Centrum Krakowa jest w ogromnej mierze zmapowane, aktualne i na tyle ciekawe, że można robić wymagające nawigacyjnie i kondycyjnie zawody na orientację.</p>



<p>Fot. <a href="https://www.facebook.com/profile.php?id=61555671434055&amp;__cft__[0]=AZX2xSsyz3ER2WGSO5kV2JSmpVF0t8Y-P3Nq2Jx6WDXZXtAkwDAfqYTVoxtVDnTWSOTvzhlihKA6GIY-gYz_lBie7yy0HAjOdvLkNKLlLVJfW6jwbRWaEmGGs7CA_ZHUbmOAGm9Qb5GSrb_SkZT2R6hHlBUlkW2LieYuQfuTNRk95NhbxU93s0g6TadcgBVG4JA&amp;__tn__=-]K-R">Z mapą przez Kraków</a> , Mikołaj Kozakiewicz</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ajska, czyli zapraszamy na kolejny bieg na Śląsku &#8211; już 19 sierpnia</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/ajska-czyli-zapraszamy-na-kolejny-bieg-na-slasku-juz-19-sierpnia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 27 Jul 2017 20:53:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://nonstopadventure.pl/?p=3493</guid>

					<description><![CDATA[Po tym jak lekko ponad setka uczestników przemierzała Hałdę Kostuchnę w czerwcu, zapraszamy Was na kolejną odsłonę Śląskich Biegów Górskich już 19 sierpnia do Świętochłowic. Tym razem podobnych przewyższeń prawdopodobnie nie będzie, ale za to skala wyzwania będzie inna. Ajska to bowiem hałda o nieco innym ukształtowaniu &#8211; sporo tu luźnych piachów, szutrów, zieleni. Będzie więc [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po tym jak lekko ponad setka uczestników przemierzała Hałdę Kostuchnę w czerwcu, zapraszamy Was na kolejną odsłonę Śląskich Biegów Górskich już 19 sierpnia do Świętochłowic. Tym razem podobnych przewyższeń prawdopodobnie nie będzie, ale za to skala wyzwania będzie inna. Ajska to bowiem hałda o nieco innym ukształtowaniu &#8211; sporo tu luźnych piachów, szutrów, zieleni. Będzie więc mocno przełajowa impreza. </p>
<p>Więcej detali &#8211; na <a href="https://slaskiebiegigorskie.pl/bieg-ajska/">stronie biegu</a>.<br />
Data: <strong>19 sierpnia 2017</strong><br />
Dystans: <strong>około 5 km </strong><br />
Wpisowe: <strong>do końca lipca 40 zł, później 50 zł </strong><br />
Zapisy: <a href="http://zapisy.mktime.pl/slaskie-biegi-gorskie-bieg-ii-v1542.pl.html"><strong>TUTAJ</strong></a> </p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bieg Górski w Parku Śląskim &#8211; kolejna odsłona już 9 kwietnia</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/bieg-gorski-w-parku-slaskim-kolejna-odslona-juz-9-kwietnia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Mar 2017 11:39:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Outdoorowe historie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://nonstopadventure.pl/?p=3477</guid>

					<description><![CDATA[Rok temu z parkowymi ścieżkami zmierzyło się prawie pół tysiąca ludzi. Jak będzie w tym roku? Zobaczymy. Można się już zapisywać na stosownej STRONIE. Zapraszamy! Marek wraz ze Stasiem znowu spędzili w krzakach okalających Planetarium sporo czasu, czego efektem jest kapkę zmieniona &#8211; w stosunku do roku ubiegłego &#8211; trasa. To już czwarta edycja Biegu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Rok temu z parkowymi ścieżkami zmierzyło się prawie pół tysiąca ludzi.<br />
<img loading="lazy" decoding="async" src="http://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2017/03/13055035_1734850830064205_8603367883934449987_o-560x420.jpg" alt="" width="560" height="420" class="alignnone size-large wp-image-3478" /></p>
<p>Jak będzie w tym roku? Zobaczymy. Można się już zapisywać na <a href="https://sts-live.pl/ParkSlaski/Event/Details/57">stosownej STRONIE</a>. Zapraszamy! Marek wraz ze Stasiem znowu spędzili w krzakach okalających Planetarium sporo czasu, czego efektem jest kapkę zmieniona &#8211; w stosunku do roku ubiegłego &#8211; trasa. To już czwarta edycja Biegu Górskiego Parku Śląskiego i jednego możecie być pewni &#8211; wymagającej, iście interwałowej, górskiej trasy na parkowych ścieżkach. Są czujne fragmenty techniczne, są długie podbiegi, są zbiegi, które robi się &#8222;dzidą&#8221; z zamkniętymi oczami, jest momentami ciasno i wąsko, ale są też spore rozjaśnienia na parkowych alejkach, gdzie można wyprzedzać (albo dać się wyprzedzić). Taki biegowy eklektyzm, nudno wam nie będzie. Obiecujemy! </p>
<p>A co w zespole? Przerwa, lekkie zasiedzenie &#8211; to z perspektywy grupowej. Ale indywidualnie każdy orze &#8211; Stasia czeka kolejny mocny sezon w szeregach <a href="http://chopzezelaza.pl/">Chopów z Żelaza</a>. Wiśnia powoli rozpoczyna treningi biegowe pod kolejny sezon, i robi to w swoim stylu &#8211; na przykład dobiegając z plecakiem do pracy (15km w lekko ponad godzinkę). Markowi przyszło na świat drugie dziecko, a Andrzej z Kasią przypominają sobie na czym polega bieganie i stały dach nad głową. </p>
<p>Organizacyjnie przymierzamy się &#8211; oprócz biegu w parku &#8211; do cyklu górskich gonitw na Śląsku. Ale o tym już niedługo. </p>
<p>Póki co,<a href="http://bgps.pl/"> zapraszamy na BGPS</a>! </p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
