<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AR na świecie &#8211; Nonstop Adventure</title>
	<atom:link href="https://nonstopadventure.pl/category/ar-na-swiecie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://nonstopadventure.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Wed, 11 Feb 2026 17:52:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Kategorie zawodów IARA</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/kategorie-zawodow-iara/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 11 Feb 2026 17:52:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5648</guid>

					<description><![CDATA[IARA czyli International Adventure Racing Association zaproponowała od tego roku kategoryzację zawodów AR.System to ciekawa propozycja, bo z jednej strony wprowadza kategoryzację pozwalającą lepiej orientować się w skali trudności zawodów, a jednocześnie nie ogranicza organizatorów w zakresie projektowania tras, terenu czy sposobów promocji. Jeśli system się rozpowszechni, to może być dobrym narzędziem porządkującym kalendarz zawodów, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>IARA czyli International Adventure Racing Association zaproponowała od tego roku kategoryzację zawodów AR.<br>System to ciekawa propozycja, bo z jednej strony wprowadza kategoryzację pozwalającą lepiej orientować się w skali trudności zawodów, a jednocześnie nie ogranicza organizatorów w zakresie projektowania tras, terenu czy sposobów promocji.</p>



<p>Jeśli system się rozpowszechni, to może być dobrym narzędziem porządkującym kalendarz zawodów, a być może nawet będzie wpływał na decyzje organizatorów, którzy będą się zastanawiali czy zrobić zawody z odznaką „challenge” czy może „endurance”.</p>



<p>System jest dobrowolny i chyba nie ma znaczenia, że Polska nie jest jeszcze w strukturach IARA.<br>Ciekawe który z polskich organizatorów jako pierwszy wprowadzi to u siebie.</p>



<p>Więcej informacji można znaleźć na stronie <a href="http://www.internationaladventureracing.org/race-classification/">www.internationaladventureracing.org/race-classification/</a> <br>a na grafikach podstawowe parametry wyścigów.</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="900" height="233" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/Four-race-classifications-1.jpg" alt="" class="wp-image-5649" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/Four-race-classifications-1.jpg 900w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/Four-race-classifications-1-300x78.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/Four-race-classifications-1-768x199.jpg 768w" sizes="(max-width: 900px) 100vw, 900px" /></figure>



<figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-1 is-cropped wp-block-gallery-1 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex">
<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="876" height="342" data-id="5650" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r1.jpg" alt="" class="wp-image-5650" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r1.jpg 876w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r1-300x117.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r1-768x300.jpg 768w" sizes="(max-width: 876px) 100vw, 876px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" width="863" height="274" data-id="5651" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r2.jpg" alt="" class="wp-image-5651" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r2.jpg 863w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r2-300x95.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r2-768x244.jpg 768w" sizes="(max-width: 863px) 100vw, 863px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="865" height="270" data-id="5652" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r3.jpg" alt="" class="wp-image-5652" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r3.jpg 865w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r3-300x94.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r3-768x240.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 865px) 100vw, 865px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="864" height="274" data-id="5653" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r4.jpg" alt="" class="wp-image-5653" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r4.jpg 864w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r4-300x95.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/02/iara-r4-768x244.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 864px) 100vw, 864px" /></figure>
</figure>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Road to Corsica ARWC 2026</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/road-to-corsica-arwc-2026/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 09 Jan 2026 17:20:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5417</guid>

					<description><![CDATA[Rozpoczynamy projekt „Road to Corsica” Adventure Racing World Championships 2026.Mistrzostwa Świata AR odbędą się w październiku na Korsyce. Organizator na razie zdradził niewiele szczegółów. Wiemy tylko tyle, że trasa będzie miała długość około 500 km i 18km w pionie, podzielona będzie na 12 etapów – 4 trekkingowe, 3 mtb, 3 packraftowe, 2 w kajakach po [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Rozpoczynamy projekt „Road to Corsica” Adventure Racing World Championships 2026.<br>Mistrzostwa Świata AR odbędą się w październiku na Korsyce.</p>



<p>Organizator na razie zdradził niewiele szczegółów. Wiemy tylko tyle, że trasa będzie miała długość około 500 km i 18km w pionie, podzielona będzie na 12 etapów – 4 trekkingowe, 3 mtb, 3 packraftowe, 2 w kajakach po morzu. Zapowiada się całotygodniowa zabawa.</p>



<p>Korsyka to wyspa, która poza wąskim pasem wybrzeża, właściwie cała pokryta jest górami z wieloma szczytami powyżej 2000 mnpm. Gdyby pokusić się o jakieś porównania do bardziej popularnych outdoorowych wycieczek, to można by poukładać to tak – suma etapów trekkingowych to będzie takie UTMB. Suma etapów mtb to będzie jak połowa Carpathia Divide. Dopełnieniem całości będzie kilkadziesiąt kilometrów w wodzie, ale nie wiem do czego to porównać.<br>Całość musimy zrobić w trybie nonstop, pozwalając sobie tylko na kilka godzin snu w ciągu całego tygodnia.</p>



<p>Jako Nonstop Adventure jedziemy tam w składzie Marzka, Andrzej, Stasiu i ja [Marek]. <br>Będą to dla nas zapewne najtrudniejsze zawody w życiu, nasze pierwsze mistrzostwa świata. <br>Trenujemy, chcemy się dobrze przygotować, będziemy o tej naszej drodze do mistrzostw opowiadać, a jak to wyjdzie – zobaczymy.</p>



<p>/ Marek /</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-1024x682.jpg" alt="" class="wp-image-5419" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-1024x682.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/24-1.jpg 1055w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trasa godna mistrzostw &#8211; relacja z Endurance Quest Saimaa 2025 &#8211; Mistrzostw Europy w Adventure Racing</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/trasa-godna-mistrzostw-relacja-z-endurance-quest-saimaa-2025-mistrzostw-europy-w-adventure-racing/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Andrzej Brandt]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 07 Jan 2026 14:17:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<category><![CDATA[Orientacja sportowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5368</guid>

					<description><![CDATA[Lasy środkowej Finlandii, mokradła, szybkie szutry, pierwszorzędnej jakości mapy i dużo, dużo wody &#8211; wyścig Endurance Quest w pobliżu największego fińskiego jeziora Saimaa dostarczył świetnej przygody w przepięknych okolicznościach. To tyle z walorów przyrodniczych &#8211; sportowo wracamy natomiast z pewnym niedosytem. Zeszłoroczne Mistrzostwa Europy w Adventure Racing &#8211; Raid Lowlands 2024 &#8211; rozgrywane na pograniczu [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><strong>Lasy środkowej Finlandii, mokradła, szybkie szutry, pierwszorzędnej jakości mapy i dużo, dużo wody &#8211; wyścig Endurance Quest w pobliżu największego fińskiego jeziora Saimaa dostarczył świetnej przygody w przepięknych okolicznościach. To tyle z walorów przyrodniczych &#8211; sportowo wracamy natomiast z pewnym niedosytem.</strong></p>



<p>Zeszłoroczne Mistrzostwa Europy w Adventure Racing &#8211; Raid Lowlands 2024 &#8211; rozgrywane na pograniczu holendersko &#8211; belgijskim rozochociły nas w masowych, dużych imprezach rajdowych. Wtedy na linii startu ustawiła się prawie setka czwórkowych ekip. Po niespełna 30 godzin napierania Marek Woźniczka, Marzka Janerka, Konrad Ciuraszkiewicz i Stasiu Odróbka skończyli rywalizację na 12 miejscu. To był wrzesień 2024. Równo rok później stawiamy się w Savonlinna w środkowej Finlandii by ruszyć na trasę kolejnej mistrzowskiej imprezy &#8211; Endurance Quest. Tym razem ekipa to Stasiu, Marzka, Piotrek Leja i ja. </p>



<p></p>



<p>Przed nami impreza w wymiarze niemal sprinterskim &#8211; ok. 235 km dystansu, ok 30h napierania, dużo etapów, dużo stref zmian, dużo zabawy w wodzie. Zresztą zerknijcie sami na schemat trasy: </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="853" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-1024x853.png" alt="" class="wp-image-5377" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-1024x853.png 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-300x250.png 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat-768x640.png 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/scehmat.png 1044w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p></p>



<p>Zanim jednak wbiegniemy do wody na pierwszy etap swimrun, organizator stawia w samym Savonlinna sprinterski bieg na orientację, który ma zadecydować o kolejności wchodzenia do wody następnego dnia. Prolog jest błyskawiczny, szybki, dość prosty nawigacyjnie i &#8230; słoneczny. Ba! Nawet gorący. Lecimy na krótko i cieszymy się rewelacyjną aurą &#8211; następnego dnia bowiem od samiuśkiego rana niebo przysłoni się szarym parasolem i mniej lub bardziej padać będzie całe zawody. Ot, typowa skandynawska aura. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683.jpg" alt="" class="wp-image-5379" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683-300x225.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/Taneli-Kotro_Team_Photos_20250829_5683-768x576.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignleft size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="512" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116.jpg" alt="" class="wp-image-5389" style="width:257px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116.jpg 512w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250829-DSC07116-200x300.jpg 200w" sizes="auto, (max-width: 512px) 100vw, 512px" /></figure>
</div>


<p>Następnego dnia ustawiamy się na starcie w piankach i z materacykami pod ręką &#8211; czeka nas ok. 2 km swimrunu. Niby prosta rzecz, ale pechowo po starcie przebija się materacyk Piotrka. Spowalnia nas to, ale finalnie to tylko kilkanaście minut zabawy. Wybiegamy, przebieramy pianki, buty na nogi i w drogę. </p>



<p>Jak tam Wasze umiejętności nawigacyjne? &#8211; pyta nas jeden z Finów z zespołu, z którym przemierzamy fragment dzikiego lasu na 23 kilometrowym etapie trekkingowym. I dopowiada: &#8222;Bo teraz wyobraźcie sobie, że to samo czeka Was w nocy&#8221;. To samo, czyli czujna, trudna, wymagająca skupienia i doskonałego rozpoznania terenu nawigacja. Pytanie o nasze skille pada w momencie, gdy obiegamy duży głaz, który stoi obok dziesiątek innych podobnych głazów, w gęstwinie i na mocnym nachyleniu. Tu akurat błyskawicznie lokalizujemy lampion i odbiegamy Finom. Coś tam umiemy. </p>


<div class="wp-block-image">
<figure class="alignright size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="512" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1.jpg" alt="" class="wp-image-5391" style="width:358px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1.jpg 512w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830_EQ_Alex_Inkilainen_0998-1-200x300.jpg 200w" sizes="auto, (max-width: 512px) 100vw, 512px" /></figure>
</div>


<p>Atrakcją Endurance Quest i w ogóle imprez w Skandynawii jest doskonała jakość map &#8211; no cóż, bieganie z mapą to tutaj sport narodowy &#8211; do tego stopnia, że lokalna telewizja publiczna transmituje w prime time zawody pucharu świata na orientacji, które akurat poprzedniego tygodnia odbywały się w Belgii. Orientacji towarzyszy &#8211; przekładając na nasze warunki &#8211; prestiż godny turnieju czterech skoczni. Nic więc dziwnego, że Finowie zmapowali cały swój kraj &#8211; <a href="https://www.mapant.fi" data-type="link" data-id="https://www.mapant.fi">podejrzyjcie sobie dowolny fragment</a>. To robi wrażenie.</p>



<p></p>



<p>Tymczasem pierwszy trekking jest przeglądem terenowych atrakcji rejonu &#8211; od szerokich, przyjemnych szutrów między lasami aż po czesanie skał. Od zapadających się butów w mokradłach po wąskie ścieżynki &#8211; a dookoła mnóstwo, mnóstwo jezior. Nawigacja idzie sprawnie. Przesuwamy się w stawce i po niespełna 4 godzinach dobiegamy do etapu 3, w którym rozdzielamy się.</p>



<p>Ja z Marzką lecimy biegiem po punkt, natomiast Piotrek ze Stasiem wskakują do canoe i płyną kilka kilometrów. Po niespełna godzinie zamieniamy się &#8211; chłopaki lecą po punkt a my ładujemy się do wody. Dosłownie ładujemy się do wody. Pierwszy fragment to podchodzenie w kierunku przeciwnym do nurtu w niewielkiej rzeczułce pełnej kamulcy. Ze trzy razy potykam się i wbijam do wody po szyję. Nic to, i tak już cali jesteśmy mokrzy. Ostatnie kilometry są już bardziej płynne &#8211; siecią jeziorek, małych rzeczułek dopływamy do przepaku. </p>



<figure class="wp-block-image size-full is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415.jpg" alt="" class="wp-image-5392" style="aspect-ratio:1.4993013124366386;width:558px;height:auto" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250830-DSC07415-272x182.jpg 272w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Przepak idzie zwinnie i szybko wskakujemy na rowery. Mżawka, która towarzyszyła nam przez połowę dnia, przeradza się sporadycznie w mocniejszą zlewę. Ta zaś rozpuszcza szutry w błotne kałuże, więc problemem tego etapu jest po prostu konieczność stałego przecierania kokpitu i twarzy z błota. Nawigacja dość prosta &#8211; po prostu szutry, szutry, szutry. </p>



<p>Gdzieś w tym momencie &#8211; w okolicach 8-10 godziny napierania, Stasiu coraz mocniej sygnalizuje, że nasze plany czasowe niebezpiecznie zahaczają o limity organizatora. Na etap 5 &#8211; krótką przebieżkę między dwoma dużymi etapami rowerowymi &#8211; wjeżdżamy już w zasadzie &#8222;na styk&#8221;. Cholera &#8211; myślę sobie &#8211; ostry ten limit, bo napieramy naprawdę żwawo, ciśniemy ile fabryka dała. </p>



<p>Sześć kilometrów przebieżki traktujemy jako okazję do rozgrzania się i dopalenia kaloriami. Mija godzinka i wracamy na rower. Wybija 19. Za max dwie godzinki będzie już ciemno. Limit wisi nam cały czas nad głowami &#8211; nie chodzi generalnie o cały limit na zawody &#8211; tu jesteśmy bezpieczeni. Chodzi o cut-off, który wyznaczono na końcu tego etapu. Jeżeli do 1:45 w nocy nie skończymy 84 km roweru, to na kolejnym etapie &#8211; 27 km biegu na orientację &#8211; będziemy zmuszeni odpuścić część trasy. No kurde, spokojnie zdążymy &#8211; myślę sobie, gdy rozpoczynamy rower. Wracamy do powtarzalnego rytmu &#8211; szerokie szutry, asfalty, szutry, asfalty. Gdzieś na długim przelocie przez drogę daleko z przodu z gracją przebiega łoś. Duży łoś. Po chwili zapada noc. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="576" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1.jpg" alt="" class="wp-image-5394" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1-300x169.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/EQ_2025_POPPIS_SUOMELA-7277-1-768x432.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Dystans umyka dość żwawo do momentu, gdy nie wjeżdżamy w okolice Savonlinny &#8211; tu bowiem organizator wstawił &#8222;bonus&#8221; &#8211; kilka kilometrów dodatkowej jazdy na orientację ze specjalną mapą. Niby drobiazg, detal, krótki dystans, ale wkrada się sporo zniecierpliwienia &#8211; nie rozmawiamy już w zasadzie o niczym, tylko ile czasu zostało, czy zdążymy. Orientacja też nie jest prosta &#8211; las spowija mgła, pada deszcz, robi się niesympatycznie zimno, a teren gładko nie puszcza. Sporo górek, singlowych ścieżek i takiej bardzo czujnej &#8211; w efekcie powolnej &#8211; jazdy. Żeby nas lekko dobić, przed orientacją Stasiu wyłapuje panę w tylnim kole, a pierwsza dętka nie siada, więc znowu ucieka gdzieś kwadrans. </p>



<p>Na sam samiuśki koniec tego etapu &#8211; dostajemy jeszcze w mordę trzema punktami kontrolnymi usianymi w pełnym singlowych ścieżek lesie, gdzie nasze tempo spada do mozolnego marszu. Usłane korzeniami, głazami, kamulcami ścieżki pewnie byłyby przejezdne za dnia, ale nocą tłuczemy się, przewracamy i ślizgamy. I przeklinamy w ten nocny, fiński las naprawdę gęsto. Na dwa punkty przed przepakiem już to wiemy na pewno &#8211; cut-off nam odjechał. Nie zdążymy, czeka nas skrócenie trasy. Na ponad 50 ekip na trasie tylko 6 zdołało wyrobić się przed cut-offem.</p>



<p>Dojeżdżamy o 3 nad ranem na przepak. Wymoczeni, wyziębieni, poobijani i &#8230; nieco zrezygnowani. Na tyle, że trochę nie wiadomo jak, ale zanim wyjdziemy z tego przepaku minie&#8230; prawie godzina! Katastrofa. Przebieramy się, jemy, napełniamy bukłaki i gdzieś w trakcie umyka nam tak dużo czasu. W końcu wybiegamy by zebrać na skróconej trasie kilka punktów &#8211; czasami trudnych, czujnych, nieoczywistych. I taka nawigacja sprawia nam masę radochy, bo &#8211; jak już wspominałem &#8211; mamy w rękach doskonałe mapy, więc trzeba czytać mapę, gapić się w nią nonstop, odnajdywać każdy element. </p>



<p>Nie da się jednak ukryć, że nawet gdy około 6:30 wstaje dzień &#8211; znowu pochmurny, deszczowy, zimny &#8211; to nie wlewa on w nas dużo nadziei. Poruszamy się już nieco wolniej. Gdzieś mentalnie nam te zawody odjechały. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519.jpg" alt="" class="wp-image-5396" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/20250831_EQ_Alex_Inkilainen_0519-272x182.jpg 272w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>Około 8 rano wsiadamy na kajaki &#8211; przedostatni etap. Mija 24 godzina imprezy a my wypływamy na wielkie wody jeziora Saimaa. No właśnie, Saimaa &#8211; to największe jeziorze pojezierza fińskiego i całej Finlandii. Gigantyczny zbiornik wodny, który jest defacto systemem wielu połączonych jezior. Na przepaku znowu przez palce przelatuje nam czas &#8211; przebieramy się w pianki, chodzimy bez ładu i celu. Wypływamy i płynie się rewelacyjnie &#8211; wiatr nie jest duży a kajaki świetne. Podpatrujemy jak niektóre fińskie ekipy rewelacyjnie pływają &#8211; sami zrobiliśmy duży progres w tym temacie przez ostatnie miesiące, ale dla obywateli krainy 188 000 jezior wiosło &#8211; obok nart &#8211; to chyba element z którym się po prostu rodzą. </p>



<p>Na sam koniec bierzemy materacyki w dłoń i wybiegamy na swimrun dookoła miasta. Zaraz po przepaku organizator wystawił zadanie specjalne &#8211; na dużej ściance jest zjazd (to robią dwie osoby) i podejście (to robią też dwie osoby). Dobiegamy i &#8230; stajemy w kolejce. I w tejże kolejce stać będziemy równo godzinę zanim dostaniemy swoją szansę. Frustrujemy się już potwornie, bo stoimy tam z pełnym przekonaniem, że do zaliczenia trasy niezbędne jest wykonanie ZS&#8217;a. Otóż nie było, czego nie doczytaliśmy w regulaminie. Część ekip &#8211; mądrzejszych od nas &#8211; widząc kolejkę po prostu odpuszcza i biegnie zaliczyć punkty na swimrunie. My zaś stoimy i patrzymy jak ekipy przed nami męczą się z podejściem. Na sznurkach rozgrzewamy się i wreszcie biegniemy w stronę centrum. Do limitu blisko, więc wybieramy tylko kilka punktów &#8211; gdyby nie zmitrężona godzina na zadaniu zrobilibyśmy ich znacznie, znacznie więcej.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1024x768.jpg" alt="" class="wp-image-5397" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1024x768.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-300x225.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-768x576.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n-1536x1152.jpg 1536w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2026/01/607943720_1379198397337557_2337864372118694126_n.jpg 1600w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<p>W okolicach 14 wbiegamy na linię mety po niespełna 30 godzinach napierania. Jest tak samo szaro, buro i deszczowo jak na starcie. Zbijamy piątkę. Idziemy coś zjeść, w zgodzie z tradycją miejsca trafiamy też do sauny i &#8230; lekko przysypiamy na podsumowaniu zawodów. </p>



<p>W kolejnych dniach obserwujemy zamieszanie z leaderboardem, który przechodzi 3 lub 4 iteracje zanim oficjalne wyniki zostaną opublikowane &#8211; finalnie lądujemy na 20 miejscu. Jak na ambicję walki o top 10 &#8211; kiepsko. Niemniej same zawody, ich poziom, teren, mapy, specyfika trasy, mnogość etapów &#8211; super sprawa. Gdyby nie ta końcówka z ZSem pewnie patrzylibyśmy na okolice 12-14 miejsca. </p>



<p>Przed i po zawodach rozmawiamy z Laurim &#8211; projektantem trasy i jednym z organizatorów. Nie pozostawia złudzeń &#8211; &#8222;To miała być trudna trasa, do zrobienia w całości tylko przez najlepszych. Trasa godna mistrzostw Europy&#8221;. Potakuję, bo cóż mogę powiedzieć. Wracamy z Finlandii ze wspomnieniami fajnej przygody, doświadczeniem nawigacji na skandynawskim poziomie i kilkoma solidnymi lekcjami napierania na tym poziomie.                   </p>



<p><a href="https://www.endurancequest.org/" data-type="link" data-id="https://www.endurancequest.org/">Strona zawodów Endurance Quest</a> </p>



<p><a href="https://www.tulospalvelu.fi/gps/2025eq/">Tracking</a> GPS</p>



<p><a href="https://www.endurancequest.org/_files/ugd/093a33_58caf6bd87254534865db7d61954b1b1.pdf" data-type="link" data-id="https://www.endurancequest.org/_files/ugd/093a33_58caf6bd87254534865db7d61954b1b1.pdf">Wyniki </a></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mistrzostwa Świata ARWS 2025</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/mistrzostwa-swiata-arws-2025/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Oct 2025 13:04:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5354</guid>

					<description><![CDATA[W tym roku Mistrzostwa Świata Adventure Racing odbyły się w Kanadzie.Impreza jak co roku przyciągnęła najlepsze ekipy z całego świata. Z czołówki nie zabrakło nikogo i było co obserwować, szczególnie że pilnie śledziliśmy postępy polskiego zespołu RaidAR. Wygrali Szwedzi z zespołu SAFAT.RaidAR zajął 13 miejsce &#8211; czas 154h 17min.Czy są zadowoleni, że dotarli do mety [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>W tym roku Mistrzostwa Świata Adventure Racing odbyły się w Kanadzie.<br>Impreza jak co roku przyciągnęła najlepsze ekipy z całego świata. Z czołówki nie zabrakło nikogo i było co obserwować, szczególnie że pilnie śledziliśmy postępy polskiego zespołu RaidAR.</p>



<p>Wygrali Szwedzi z zespołu SAFAT.<br>RaidAR zajął 13 miejsce &#8211; czas 154h 17min.<br>Czy są zadowoleni, że dotarli do mety &#8211; pewnie tak.<br>Czy mieli apetyty na lepszy wynik &#8211; pewnie tak.<br>Gratulujemy i dziękujemy za reprezentowanie naszego kraju na światowej imprezie mistrzowskiej.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-1024x682.jpg" alt="" class="wp-image-5356" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-1024x682.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/11/555545288_1296574215599976_1493535235109174244_n.jpg 1280w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption class="wp-element-caption">zdjęcie: FB ARWS</figcaption></figure>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Raid Temiscamingue 2024 &#8211; film</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/raid-temiscamingue-2024-film/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Aug 2025 07:27:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5364</guid>

					<description><![CDATA[]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Film Raid International Témiscamingue 2024" width="1140" height="641" src="https://www.youtube.com/embed/5dhxYzoZVcs?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Starty 2024</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/starty-2024/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Dec 2024 18:56:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[AR w Polsce]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=5274</guid>

					<description><![CDATA[Koniec starego roku.Robimy więc krótkie podsumowanie głównych startów w zawodach w 2024 roku.Czerwiec:Rajd Beskidy ARWS 550 km &#8211; 5 miejsce, czas 108 godzin, walka w mocnej stawce zespołów z całej Europy,Sierpień:Endurance Quest AR &#8211; 230 km &#8211; 13 miejsce wśród bardzo szybkich, w większości skandynawskich zespołów.Wrzesień:Raid Témiscamingue, Kanada, 150km &#8211; 3 miejsce wśród zespołów męskich [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Koniec starego roku.<br>Robimy więc krótkie podsumowanie głównych startów w zawodach w 2024 roku.<br>Czerwiec:<br>Rajd Beskidy ARWS 550 km &#8211;  5 miejsce, czas 108 godzin, walka w mocnej stawce zespołów z całej Europy,<br>Sierpień:<br>Endurance Quest AR &#8211; 230 km &#8211; 13 miejsce wśród bardzo szybkich, w większości skandynawskich zespołów.<br>Wrzesień:<br>Raid Témiscamingue, Kanada, 150km &#8211; 3 miejsce wśród zespołów męskich z Kanady, USA, Finlandii.<br>Mistrzostwa Europy ARWS, Holandia, 250 km &#8211; 12 miejsce w stawce 109 zespołów.<br><br>Wszystkie te starty to imprezy z pod egidy Adventure Racing World Series. Trochę punktów do światowego rankingu się więc nazbierało i obecnie plasujemy się na 18 miejscu na świecie.<br><br>Oby w przyszłym roku było jeszcze lepiej.</p>



<div class="wp-block-columns is-layout-flex wp-container-core-columns-is-layout-9d6595d7 wp-block-columns-is-layout-flex">
<div class="wp-block-column is-layout-flow wp-block-column-is-layout-flow" style="flex-basis:100%">
<figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-1 is-cropped wp-block-gallery-2 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex">
<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" data-id="5275" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-1024x682.jpg" alt="" class="wp-image-5275" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-1024x682.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-1.jpg 1055w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="683" height="1024" data-id="5278" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2-683x1024.jpg" alt="" class="wp-image-5278" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2-683x1024.jpg 683w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2-200x300.jpg 200w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2-768x1152.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2-1024x1536.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-2.jpg 1040w" sizes="auto, (max-width: 683px) 100vw, 683px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="682" data-id="5277" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-1024x682.jpg" alt="" class="wp-image-5277" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-1024x682.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-3.jpg 1055w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="683" data-id="5276" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-5276" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-1024x683.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-300x200.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-768x512.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-720x480.jpg 720w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4-272x182.jpg 272w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-4.jpg 1080w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="563" data-id="5280" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5-1024x563.jpg" alt="" class="wp-image-5280" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5-1024x563.jpg 1024w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5-300x165.jpg 300w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5-768x422.jpg 768w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5-1536x844.jpg 1536w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-5.jpg 2048w" sizes="auto, (max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="796" height="928" data-id="5279" src="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-6.jpg" alt="" class="wp-image-5279" srcset="https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-6.jpg 796w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-6-257x300.jpg 257w, https://nonstopadventure.pl/wordpress2/wp-content/uploads/2025/01/24-6-768x895.jpg 768w" sizes="auto, (max-width: 796px) 100vw, 796px" /></figure>
</figure>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>La Routa &#8211; relacja Stasia</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/la-routa-relacja-stasia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Dec 2023 19:29:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=3761</guid>

					<description><![CDATA[Kabanos-kokos-kabanos lub jak kto woli Kompas-kątomierz-kalulator, czyli szczegółowa dosyć opowieść o tym, jak nie zjadły nas węże, za to my najedliśmy się mango. No i trochę też o tym, że pomiędzy CP 17 i CP 18 wcale nie minęło 20h&#8230; Kiedy podczas Rajdu Beskidy zbiegaliśmy sobie do Porąbki wesoło rozmawiając ze Snowdogami i częstując się [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Kabanos-kokos-kabanos <br>lub jak kto woli Kompas-kątomierz-kalulator, <br>czyli szczegółowa dosyć opowieść o tym, jak nie zjadły nas węże, za to my najedliśmy się mango. No i trochę też o tym, że pomiędzy CP 17 i CP 18 wcale nie minęło 20h&#8230;</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404187708_729441659213176_1930182181187000740_n-560x366.jpg" alt="" class="wp-image-3763"/></figure>



<p>Kiedy podczas Rajdu Beskidy zbiegaliśmy sobie do Porąbki wesoło rozmawiając ze Snowdogami i częstując się kabanosami i innymi wędzonymi smakołykami Marzka, że mięsa nie spożywa, wyrywała mocno do przodu, co Maciek Więcek skomentował: Patrzcie, jak jej spieszno na te Filipiny! Mistrzostwa Azji ARWS zabrzmiały wtedy tak bardzo abstrakcyjnie, że równie dobrze można&nbsp; było pogadać o locie na Marsa. A jednak droga na Filipiny okazała się bardziej realna, choć to wszystko co przeżyliśmy dalej wydaje się być snem&#8230;</p>



<span id="more-3761"></span>



<p>Skompletować drużynę, kiedy dwóch nawigatorów nie może jechać, to podstawowe i prawie niewykonalne zadanie. Nie dla Marzki. Pod szyldem Nonstopów decydują się na start Artur i Rafał. Jako teamowy maruda jestem sceptyczny-&nbsp; nigdy wcześniej razem nie startowaliśmy i nie będzie okazji się spotkać przed zawodami. Zawodami na drugim końcu świata. Wyprawą, która miała trwać łącznie dwa tygodnie. Trudno. Klamka zapadła. Jak szczęśliwie zapadła i jak bardzo się myliłem w moim sceptycyzmie miało się okazać bardzo szybko.</p>



<p>Przygotowania nabierały tempa. Grupa na&nbsp; whatsapp&#8217;ie tętni życiem. Jesteśmy w ciągłym kontakcie i wspieramy się na ile się da. Bilety lotnicze, przejazdy autami, noclegi, plan podróży i&nbsp; zwiedzania, żeby nasza wyprawa miała też elementy edukacyjno-poznawcze. W końcu wyposażenie. I pełne napięcia oczekiwanie na tak ważną rzecz jak schemat trasy. Bo trzeba zaplanować logistykę, ilość zabieranego sprzętu. Zaplanować&#8230; Taaa&#8230; Nie na LaRouta. LaRouta planuje za ciebie&#8230; Dziś już wiemy, jak bardzo niepotrzebnym elementem rajdów jest schemat trasy. Być zawsze gotowym na wszystko- to jest prawdziwe wyzwanie. Na mapę, na której właściwie nie ma nic, na prądy morskie, na ściganie się z limitami czasowymi, na ryż i zupę serwowaną w foliowych woreczkach, na ataki wściekłych os czy szerszeni i na węże.</p>



<p>Do Warszawy ruszyliśmy w strugach deszczu.&nbsp; Pierwsze spotkanie całej ekipy w realu na lotnisku przebiega przyjacielsko i sprawnie. I tak już będzie do końca. Wzajemna pomoc, dogadywanie się, ustępowanie lub stawianie na swoim kiedy trzeba. Drużyna. Klucz do sukcesu. Przegrupowanie, ważenie już kilkakrotnie ważonych gratów i nadanie bagaży zaliczone. Niestety jesteśmy świadkami jak brutalnie traktowane są nasze boksy i zaczynamy drżeć o rowery. Na security tracimy jeden nóż, który zapodział się w bagażu podręcznym. Stajemy pod bramką Air China kierunek Pekin.</p>



<p>Lotnisko w stolicy Chin ogromne i&#8230; puste. Szukamy punktu wydawania jednodniowych wiz. Smutni pracownicy w długich czarnych płaszczach nie władają angielskim. W końcu jest odpowiednie okienko. W nim mundurowi o mało przychylnych wyrazach twarzy, jednak dostajemy pozwolenie na wejście na teren Chin. Umówiony taksówkarz również okazuje się nie mówić słowa po angielsku. Wychodzi na to, że wcześniej pisaliśmy z inną osobą, jakimś szefem, a driver będzie nas tylko woził. Dokąd nas zawiezie i dlaczego chce od nas paszporty? Prowadzi nas do przestronnego buicka. Zapadamy się w skórzane fotele. W kraju gdzie google czy fb są zakazane, amerykańskie samochody mają się całkiem dobrze. Chłoniemy&nbsp; świat za oknami jednocześnie próbując podstawowej komunikacji z kierowcą. Ruch na ulicach olbrzymi, pojazdy wszelkiego typu przepychają się jak na ringu. Powoli przyzwyczajamy się do ciągłego dźwięku klaksonów i mijania się na centymetry. W oddali pojawiają się góry i &#8230;Wielki Mur.&nbsp; Kierowca usilnie próbuje nam wytłumaczyć co i jak, niewiele jednak z tego rozumiemy. Skanujemy paszporty, które odtąd są naszymi biletami. Wciągamy w barze po pysznej chińskiej zupie, która nijak nie przypomina na szczęście chińskiej zupki i jesteśmy gotowi na wspinaczkę. Ciągi schodów wydają się nie mieć końca, ale ostatecznie jest- wieża 14 Wielkiego Muru Chińskiego. Śmiejemy się wszyscy na głos, próbując sobie wytłumaczyć, że to nie jest sen, że zamiast w robocie naprawdę jesteśmy na jednym z tzw. siedmiu nowych cudów świata. Niesamowite. Krótki spacer po budowli, foty, chwila zadumy. Zjeżdżamy kolejką i konsumujemy kolejny chiński zestaw dań. Wspólne posiłki zawsze są okazją odkrywania smaków i dzielenia się wrażeniami i powoli cementują zespół. A zcementowany zespół bardzo się podczas rajdu przydaje.</p>



<p>&nbsp;No dobrze, ale dokąd ta wycieczka w ogóle? Na Filipiny? W drodze na lotnisko zwiedzamy jeszcze arcyciekawy kompleks świątyń i na straganie kupujemy zagadkowy zestaw suszonych owoców. Kierowca zostawia nas pod terminalem i w tej chwili zdaję sobie sprawę, że na fotelu buicka zostawiłem telefon. Piszemy na whatsappie. Po lekko nerwowych 20 minutach nasz driver ponownie się zjawia i odzyskuję smartfona.</p>



<p>Nonstop adventure. Wchodzimy z powrotem na lotnisko i&#8230; tracimy multitoola ze skuwaczem, którego Rafał ma od Okęcia w podręcznym bagażu. Security jest bezlitosne. U mnie okazuje się, że poprzednia kontrola pominęła zapalniczkę. To drobnostki w porównaniu do kartki, jaką znajdujemy w bagażu na lotnisku w Manili- wyjęto zestaw oświetleniowy Artura. Wściekłość pomieszana z bezradnością szybko zastąpiona zostaje teamowym liczeniem zapasowych lamp- wystarczy. Damy radę. Na osłodę kupujemy pączki i wsiadamy do kolejnego samolotu.</p>



<p>Po wylądowaniu w Tacloban zderzenie ze ścianą gorąca i wilgoci. Że jak- tu mamy startować? Przecież tu się oddychać nie da. Nasze wyobrażenia o klimacie spełniają się w 100%. Ale co innego wspominać sobie wyjście do palmiarni i mówić sobie, że tam będzie tak samo, a co innego stać na płycie lotniska i poczuć ten strach, że to nie jest wydzielona przestrzeń z prezentacją strefy klimatycznej- tu RZECZYWIŚCIE jest GORĄCO i DUSZNO i nie ma gdzie uciec&#8230; Jestem przerażony. Każdy ruch natychmiast wywołuje krople potu. Odbieramy bagaże i czekamy na umówiony transport. Podjeżdża duży van&#8230; osobowy. Fotele nie przesuwają się. Po dłuższej chwili konsternacji upychamy pudła jak wlezie, a między pudła upychamy Rafała i Artura.&nbsp; 2,5h dadzą chłopaki radę:))</p>



<p>Droga do miasta Naval gdzie znajduje się baza zawodów ukazuje nam niesamowite oblicze Filipin. Na drodze się handluje, na drodze bawią się dzieci, na drodze wylegują się psy, na drodze suszy się kokosy lub zboże. Drogą przemieszczają się w dowolnych kierunkach pojazdy wypełnione dowolną liczbą pasażerów. Nie możemy się nigdy doliczyć, ile osób podróżuje np. danym motocyklem- zawsze jeszcze gdzieś ktoś trzyma na rękach małe dziecko lub stoi po zewnętrznej stronie przyczepki motocyklowej. Jest głośno i kolorowo. Chłoniemy tą całą egzotykę wszystkimi zmysłami i uczymy się niepisanych zasad ruchu. O jak bardzo przyda się ta znajomość na ostatnim etapie zawodów!</p>



<p>Przybywamy za wcześnie, ale sympatyczna obsługa hoteliku udostępnia nam pokój. Są cztery łóżka, mikro łazienka, jest klimatyzator. Brakuje jedynie&#8230; okna. Drobnostka, przecież nie będziemy tu długo. Są za to sympatyczne karaluszki, które staramy się jednak wyekspediować na zewnątrz. Pokój staje się naszą bazą na dłużej niż planowaliśmy, gdyż start LaRouty miał się odbyć dzień później niż w pierwotnym komunikacie. Już po kilkunastu godzinach tracimy poczucie czasu. Zaczęło padać i praktycznie lało do startu. Pobudka, śniadanie w barze na przeciw, pokój, obiad w barze, pokój, kolacja, pokój&#8230;&nbsp; Do posiłku zawsze shake lub sok mango. Złoty napój bogów. Lód w nim raczej nie pochodzi z butelkowanej wody, więc hartujemy przy okazji żołądki. Chwila spaceru po mieście i znów opady.</p>



<p>&nbsp;W strugach deszczu robimy pierwsze rozbieganie. Deszcz ma temperaturę ciepłego prysznica, ale da się truchtać. Jeżeli skręcamy z głównej ulicy trzeba uważać na wiszące wszędzie kable. Okolica okazuje się być zdecydowanie mało turystyczna, poznajemy za to prawdziwe życie mieszkańców. Docieramy do bazy zawodów i razem z teamem Fear Youth dopełniamy formalności. Po raz pierwszy mierzymy się wzrokiem z&nbsp; Nowozelandczykami.</p>



<p>&nbsp;Na szczęście hotelik dysponuje salką konferencyjną, którą adaptujemy na rowerownię. Lekko się denerwuję widząc stan przygotowania niektórych elementów. Spokojnie. Ogarniam. Nieważne czyj rower, wszystkie są nasze. Po drobnych korektach technicznych wykorzystujemy okienko pogodowe na przejażdżkę. Płaski asfalt wzdłuż morza wydaje się szybki i przyjemny. Aż skręciliśmy w góry. Po trzech obrotach korbą na sporym nachyleniu zaczyna się piekło. Kręcimy 6km/h, wilgotne gorące powietrze stoi. Czujemy się jakbyśmy wjeżdżali do środka ogromnego piekarnika. Spotykamy drużynę Skyrunners z Indii. Oni też wydają się być przyduszeni klimatem. Nie myślimy nawet jak mogłoby być, gdyby świeciło słońce. Tego doświadczymy dopiero w ostatni dzień zawodów, kiedy zmęczone karki i łydki będą nam przypalać tropikalne promienie.</p>



<p>Wieczór otwarcia zawodów to prawdziwa gala. Świetna muzyka, znakomite jedzenie. Przez chwilę jest oficjalnie, ale i tak bardzo sympatycznie, a potem już tylko śmiechy, rozmowy, wspólne zdjęcia. Zapoznajemy się z pozostałymi drużynami. &nbsp;Wita się z nami sama Heidi Muller, szefowa Adventure Racing World Series. Czujemy się trochę jak w rajdowej bajce. O takich zawodach zawsze czytaliśmy sobie do poduszki, teraz jesteśmy częścią tego międzynarodowego towarzystwa, które za chwilę ruszy w nieznane.</p>



<figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-2 is-cropped wp-block-gallery-3 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex">
<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3768" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/402496593_744522514370851_7655704802364509668_n-1-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3768"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3766" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/403151063_895068642618632_6101784969535878259_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3766"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3765" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/403165012_895082449283918_7445948792703792005_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3765"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3769" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404212947_321863627447884_3228787448657387081_n-1-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3769"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3764" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404373441_833467035244032_9101211177686587526_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3764"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3770" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404382110_321863770781203_5438876767653338205_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3770"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3767" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404532547_321881140779466_6512674963512118219_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3767"/></figure>
</figure>



<p>Jak bardzo nieznane dowiadujemy się nazajutrz na odprawie. Nie ma i nie będzie schematu, nie ma punktów na mapie. Po prologu w formie BNO otrzymamy wytyczne co dalej. Razem z koordynatami punktów. Lub zagadkami dotyczącymi koordynatów&#8230; W miarę jak słuchamy szefa zawodów nasze oczy robią się coraz większe&#8230; Otrzymujemy mapy, na których praktycznie nie ma nic&#8230; Tzn. jest rzeźba terenu i kilka ledwo widocznych ścieżek i nazw. Nie wierzymy własnym oczom- skala mapy to&#8221; tradycyjne&#8221; 1:43497. Jakość wydruku beznadziejna, papier. Wracamy w podłych nastrojach do hotelu, ale nie ma czasu na biadolenie. Nawigatorzy udają się na szkolenie z kartografii, reszta na miasto w poszukiwaniu kalkulatora, linijek i kątomierzy. Robimy też zapas napojów i żywności na przepaki. &nbsp;&nbsp;Czeka nas długi pracowity wieczór. Trzeba nanieść siatkę współrzędnych i zrobić to precyzyjnie. Artur z Rafałem siadają też do googla i dorysowują na mapach drogi i nazwy miejscowości. Od ich wydania w 1956 roku sporo się zmieniło&#8230; Kolorujemy na niebiesko rzeki, żeby móc choć pobieżnie rozróżnić co jest czym. Dokładnie taśmujemy każdy arkusz, musi wytrzymać kilka dni napierania w deszczu. Kończymy późno w nocy.</p>



<p>Rano budzę się z uczuciem choroby. Z mocnym bólem gardła walczę już drugi dzień. Jest fatalnie. Załatwił mnie klimatyzator. Start opóźnia się o godzinę. Leje deszcz. Czuję, że bierze mnie gorączka. Decyduję się zażyć antybiotyk. Myśl, że te zawody skończą się dla mnie najdalej wieczorem, zachowuję dla siebie.</p>



<p>Ruszyliśmy. Na każdym PK biegu na orientację zadanie. Jedne banalne, inne niewykonalne. Łapiemy pierwsze karne minuty. Po kilku kilometrach wpadamy na pola ryżowe i stajemy. Dołączają kolejne ekipy i podobnie jak my brodzą w wodzie z rezygnacją. Dochodzimy do brzegu morza, biegamy wśród zabudowań, wracamy na pola. Brak jakiegokolwiek punktu odniesienia sprawia, że jedynym kryterium oceny naszej pozycji jest szacowanie odległości&#8230; Zapowiada się długi rajd&#8230; W końcu &#8222;wchodzimy&#8221; jednak w mapę i kilka kolejnych wariantów udaje się bardzo dobrze. Aż do ostatniego PK, z którym rozmijamy się o jakieś 50 metrów i prawie dwie godziny błądzimy wśród pól ryżowych, niewidocznych na mapie osad i dróg. Do bazy zawodów docieramy na przedostatnim miejscu i po głowach chodzą nam najczarniejsze myśli. Mieliśmy walczyć o zwycięstwo, tymczasem walczymy z limitem czasowym i o pozostanie w wyścigu. Przed nami dojazd rowerami na etap pływacki. Za nami tylko Japończycy, którzy pogubili się jeszcze bardziej. Pakujemy cały potrzebny sprzęt i ruszamy w pościg. Organizator zapewnia, że nawet jeśli dotrzemy po 17.00, kiedy zaczyna się darkzone tego etapu, będziemy mogli popłynąć, gdyż ocean jest spokojny. Kiedy dojeżdżamy do punktu młodziaki z Nowej Zelandii właśnie kończą swój &#8222;ocean swim&#8221;. Mówią, żeby zabrać buty, bo zanim wejdziemy do wody czeka nas sporo coasteringu. Z góry widzimy na morzu wiele ekip, które ciągle płyną w kierunku wyspy, gdzie mamy podbić kartę. Mijani Hindusi ostrzegają przed silnymi prądami. Pilnujemy kierunku i tego, żeby płynąć razem. Część drużyn prąd mocno rozbił i łodzie asekuracyjne wypływają coraz dalej. Mamy za sobą szybki rower i trochę łapią nas kurcze, ale idzie sprawnie. Wyprzedzamy kilka zespołów. Zaczyna silnie wiać i fale robią się coraz większe. Podbijamy punkt i szybko wchodzimy znów do wody. Obieramy najkrótszą drogę przez przesmyk by później dać się spokojnie znosić fali wzdłuż linii brzegowej. Zanim zapadnie zmrok płynąc oglądamy przecudny zachód słońca. Japończycy też wrzucili bieg wyżej i są tuż za nami. Kiedy gramolimy się na skały jest już kompletnie ciemno. W strefie zmian wita nas tłum lokalsów, a Heidi Muller krzyczy: &#8222;Welcome back to the race!&#8221; Ile to jeszcze razy będziemy odpadać i wracać do rywalizacji!</p>



<p>Ryflowany beton, którym na wyspie Biliran wyłożone jest większość dróg i dróżek jest zabójczo śliski. Moje twarde przełożenie powoduje, że na części podjazdów muszę pchać rower, gdyż tylne koło traci przyczepność. W dół nie jest lepiej. Zachowując ostrożność staramy się gonić czołówkę. Do kolejnego etapu musimy wystartować co najmniej jako 5. zespół, żeby zostać w kategorii &#8222;elite&#8221; i móc ścigać się o zwycięstwo. Pozostali będą walczyć już na trasie skróconej. Trzymamy wysokie prędkości przelotów. Udaje się. Na przepaku zostawiamy rowery, płetwy i kamizelki, jednak dostęp do skrzyń będziemy mieli dopiero po trekkingu. Staramy się podsuszyć trochę stopy a nawigatorzy wyznaczają kolejne punkty na mapie. Nierzadko trzeba odnosić się do poprzednich, które mimo używania mazaków permamentnych zmazują się z oklejonych map pod wpływem deszczu. Kompas, kątomierz, kalkulator&#8230; Syzyfowa praca&#8230; Trudno nawet z grubsza oszacować, ile czasu może zająć nam pierwsza wyprawa w dżunglę.&nbsp; Ruszamy w noc.</p>



<p>Dziwne dźwięki tropikalnego lasu wymagają przyzwyczajenia. Po dłuższej chwili marszobiegu szosą skręcamy w wykarczowaną ścieżkę. A w zasadzie w potok błota, którym pod górę nie da się wejść, a w dół nie da się zejść. Nie jesteśmy w stanie ocenić ani tempa, ani odległości. Odnajdujemy zapowiedziane faworki i zaczyna się odcinek specjalny. Walczymy o każdy ustany krok, co jakiś czas gubiąc żółte wstążki. Wbijamy to w jakąś ślepą ścieżynę, to w poletko ananasów. Przestajemy liczyć czas. Co jakiś czas do chlupotu pod nogami dołącza ciepły intensywny prysznic z góry, który bębniąc o wielkie liście potęguje wrażenie zaczarowanego lasu. Dopiero konkretne schodzenie w dół pozwala w przybliżeniu ocenić gdzie jesteśmy. Kiedy po kilku godzinach docieramy do punktu kontrolnego w środku niczego nie chce nam się wierzyć, że obsługa czeka w takim miejscu. Dogoniliśmy też ekipy Malezyjczyków i jak szkolna wycieczka ruszyliśmy w kierunku kolejnych PK.</p>



<p>&#8222;Nie wyprzedzamy ich&#8221; mówi Marzka, co dla mnie i Artura brzmi jak refren ulubionej piosenki z dzieciństwa. Czyli że będzie wolniej, będzie błogo, wreszcie chwila spokojnego tempa. I rzeczywiście była to chwila. Kiedy tylko wyszliśmy z lasu do wiosek nasi etatowi biegacze forsują się na przód podkręcając tempo. Wymieniamy z Arturem kilka niecenzuralnych zdań. Przecież ten rajd nie kończy się tym trekkingiem. Przecież już jesteśmy bezpieczni w pierwszej piątce i pora odetchnąć. Czy na pewno musimy tak gnać? Ruszamy do przodu. Ekipy z Malezji nie odpuszczają i z przyjemnej wycieczki znów robi się wyścig. Na kolejnym PK odpoczywamy jeszcze wspólnie, potem urywamy konkurencję. Mokre i odparzone stopy coraz bardziej cierpią na betonowych zbiegach. Świta. Byle do przepaku.</p>



<p>Na listę obecności wpisujemy się jako drugi zespół. Fear Youth widać, że już od dłuższego czasu zażywają odpoczynku i niespieszno im ruszać. Spokojnie napełniają bukłaki, wyznaczają dalszą trasę. Nasi nawigatorzy też od razu biorą się do pracy. Wreszcie zmieniamy buty, zakładamy suche skarpety. Może choć przez godzinę takie pozostaną. Zalewamy liofilizaty. Błogi bezruch. Do strefy wchodzą Japończycy, którzy nie namierzyli odcinka specjalnego. Mamy nad nimi kilkanaście godzin przewagi. Jeszcze banany, cola i ruszamy. Czeka nas stosunkowo krótki &nbsp;rower i niewyobrażalny nawet trekking. Nie widzimy całości etapu, bo chłopaki&nbsp; zaznaczają tylko część punktów. Na kolejne będziemy mogli namierzać się dopiero, kiedy upewnimy się, że te już narysowane są poprawnie zlokalizowane. Gąszcz poziomic wśród których Rafał wpisuje numery PK przeraża. Zero dróg. Artur przelicza wszystko kolejny raz. Nawigacyjny koszmar. Na szczęście mapy wytrzymują póki co napór wody.</p>



<p>Dobrze już znajomą szosą dojeżdżamy do kolejnej strefy zmian. Podjazdy i skwar mocno dają się nam we znaki i sporo tracimy do Nowozelandczyków, którzy już biegną. Musimy wrócić kilka kilometrów drogą by znów wejść w dżunglę. Dajemy się z Arturem podpiąć pod hol, choć wolelibyśmy po prostu zwolnić, ale dzięki temu tempo jest równe. Spotykają nas ekipy filmowe, więc trzeba się uśmiechać, choć coraz bardziej boli. W ostatniej osadzie przed lasem kupujemy jeszcze bułki oraz ciepły ryż i zupę serwowaną z garnka do foliowych woreczków. Kilka dni aklimatyzacji przystosowało też nasze żołądki&nbsp; i teraz pozwala już bez strachu jeść cokolwiek. Koszt takiego posiłku to 20 pesos, czyli 1.40pln&#8230; Skręcamy w dżunglę.</p>



<p>To jest moment, w którym czas przestał istnieć.</p>



<figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-2 is-cropped wp-block-gallery-4 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex">
<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3776" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/20Hcrop-560x299.png" alt="" class="wp-image-3776"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3775" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404264763_321881160779464_1457463125795124222_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3775"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3774" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404373752_322536100713970_6686355817283350239_n-1-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3774"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3772" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404835088_323317230635857_5738708274310560337_n-560x560.jpg" alt="" class="wp-image-3772"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3771" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/405130487_730676075756401_5452895705646144522_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3771"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3773" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/405257673_361997813015664_228627228364925734_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3773"/></figure>
</figure>



<p><br>Godziny i pory dnia zlewają się w jeden górski potok. Kiedyś tam zapada zmrok. Podążamy ścieżką kolejnego odcinka specjalnego i wchodzimy do kolejnej rzeki. Sędziowie na punkcie ostrzegali przed wężami. Trudno jednocześnie uważać na każdy krok wśród kamieni, pilnować kierunku i wystrzegać się jadowitych gadów. Do tej pory ten element fauny Filipin jakoś nie zaprzątał naszych myśli. Coś tam na odprawie było o kobrach, ale wtedy potraktowaliśmy ten element humorystycznie. Spotykaliśmy na ścieżkach czasami małe węże, ale nie wzbudzały one grozy. Do momentu, kiedy mieszkańcy wiosek powiedzieli nam, że do dżungli w nocy, to tak nie bardzo&#8230;</p>



<p>A wcześniej światło latarki zatrzymało się na długim srebrnym cielsku. Na szczęście wąż okazał się martwy. I na szczęście leżał na swoim miejscu, kiedy po ponad 2 godzinach błądzenia po rzece kompletnie straciliśmy orientację. Jesteśmy na oznaczonym odcinku specjalnym, jednak wstążki są źle powieszone. Ponowne natknięcie się na węża uświadomiło mi, że chodzimy w kółko. Że wychodząc z rzeki do lasu i ponownie wchodząc do rzeki lądujemy w tym samym miejscu poprzez to, że spotykają się tutaj minimum dwa duże potoki. Zwisające liany, rwąca woda, wysokie brzegi- wszystko to spowodowało utratę poczucia kierunku i nie zwróciliśmy nawet uwagi na to, czy idziemy z prądem czy pod prąd. Dzięki wężowi udaje mi się rozwiązać zagadkę naszego położenia, za co Artur obiecuje piwo i ruszamy w dobrą stronę. Nie oznacza to jednak przyjemnej wędrówki. Jest coraz bardziej niebezpiecznie. Musimy przechodzić z jednej strony rzeki na drugą, nurt jest coraz silniejszy. Śliskie skały są zabójczą pułapką. Przy upadku tracimy jeden kijek trekkingowy, który znika w odmętach. Od pewnego czasu towarzyszą nam dwa białe psy, które pojawiły się znikąd, ale dają nam nadzieję, że wyjdziemy z tej plątaniny w kierunku wioski. Z przerażeniem patrzymy, jak czworonogi piszcząc przeskakują z kamienia na kamień, również szukając przejścia. Natrafiamy na coś w rodzaju rurociągu i jego wąską betonową konstrukcją odbijamy od rzeki. Ciągle jest ślisko i niebezpiecznie. W końcu docieramy na skraj lasu i błotnistym stromym zboczem, hamując przez chwytanie się bananowców, ześlizgujemy się do osady. Jesteśmy wykończeni.</p>



<p>Na twarzach nawigatorów pojawia się ogromne zmęczenie, jednak po pozbyciu się olbrzymich ilości gliny z butów i namierzeniu pozycji postanawiamy iść dalej. Punkt powinien być kilkaset metrów drogą w dół. Okazuje się, że się pomyliliśmy. Kładziemy się na krótką drzemkę. Zbyt krótką. Kilkanaście minut nie wystarcza na regenerację, co okaże się zgubne już za dwa punkty kontrolne. Na razie ten najbliższy odnajdujemy jeszcze niżej w wiosce. Chłopaki z obsługi częstują nas ryżem i parówkami w puszce. Uzupełniamy wodę i ruszamy. Do Nowej Zelandii mamy kilka godzin straty.</p>



<p>&nbsp;Dotarcie na PK 17 to połączenie nawigacyjnego majstersztyku Rafała, uporczywego dopytywania miejscowych przez Artura i ogromnej porcji szczęścia. Na mapie nie ma dosłownie nic oprócz poziomic, a w opisie punktu znajduje się nazwa szkoła, co okazuje się na tyle mylące, że odnalezienie właściwego miejsca graniczy z cudem. Spotykamy Fear Youth, którzy po przespaniu kilku godzin pod jedną ze szkół bez powodzenia błąkają się po okolicy. Na listę obecności wpisujemy się jako pierwsi. I tutaj kończy się nasza dobra passa.</p>



<p>Kolejne 20h to totalne załamanie czasu i przestrzeni. Mieszanina absurdalnych decyzji nawigacyjnych, niezliczonej ilości wszelkiego rodzaju błędów i jednocześnie olbrzymiej porcji szczęścia. Nie doczytujemy poetyckiego opisu punktu mówiącego o kaskadach i niestarzejącym się pięknie i sugerując się zadaniem linowym poszukujemy skarpy lub skały na szczycie góry. Oczywiście bezskutecznie. Przez las nie da się iść na przełaj, bez maczety niewykonalny jest nawet jeden krok. Kiedy kończy się ścieżka zawracamy. Idę pierwszy, kiedy nagle słyszę krzyki pozostałych. Obracam się i widzę resztę teamu machających rękami i przeraźliwie wrzeszczących coś o szerszeniach. Kiedy dobiega do mnie Marzka widzę na niej olbrzymiego czarnego owada, który nie daje się strącić. Każę jej napiąć brzuch i uderzam dłonią z całej siły. Uciekamy. Załoga krzyczy z bólu. Mnie owady oszczędziły. Zatrzymujemy się i Rafał aplikuje pogryzionym leki antyhistaminowe i maść na ukąszenia. Najbardziej ucierpiała Marzka i z niepokojem patrzymy na zaczerwienione miejsca. Po raz kolejny staje mi przed oczami wizja nieukończonych zawodów.</p>



<p>&nbsp;Po ataku owadów próbujemy się ogarnąć i po raz kolejny namierzyć punkt. Niestety. Dopiero po długim czasie wychodzi, że nawigatorzy nie dogadali się między sobą i wprowadzając korekty mało precyzyjnie zaznaczyli punkt, w związku z czym kiedy prowadził Artur szukał punktu na szczycie góry, a kiedy nawigował Rafał, &nbsp;kierował się na zbocza. Zaczynamy błądzić i wątpić w każdy ustalony wcześniej szczegół. To w prawo, to w lewo. Doczytujemy opis i najpierw interpretując go jako kaskady pól ryżowych udajemy się w zupełnie przeciwnym kierunku. Następnie dajemy się ponieść absurdalnym wizjom i podążając za szumem wodospadu docieramy do wodnej kaskady na kompletnie innej rzece niż mieliśmy. Pół godziny restu. Kąpiemy się i pierzemy ciuchy. Przynajmniej na chwilę &nbsp;jest świeżo. Po raz dziesiętny chłopaki wyliczają miejsce, do którego mamy dotrzeć. Wracamy i decydujemy się pójść rzeką. Potok jest rwący i posuwamy się bardzo wolno. Aż robi się niebezpiecznie i musimy wyjść na stromy brzeg. Porośnięty tak gęsto, że i tędy poruszanie staje się niemożliwe. Odwrót. W tym momencie Artur zatacza się i zaczyna majaczyć jak upojony alkoholem. Dosłownie w jednej chwili traci kompletnie siły. Nie, tylko nie tu, proszę!! I nie to nie kwestia wypadnięcia z zawodów, ale miejsce w którym jesteśmy budzi zgrozę. Zanim go stąd wyniesiemy miną wieki, a dotarcie pomocy w sensownym czasie jest równie nierealne. Błagamy, by zebrał się w sobie, by próbował iść. Liany plączą się wszędzie, walczymy z nachyleniem i roślinnością. Wracamy na PK 17 i prosimy miejscowego gospodarza o możliwość położenia się pod wiatą. Artur ma wysoką gorączkę. Nawadniamy go, zapodajemy leki przeciwzapalne i karmimy. Zostajemy poczęstowani jedzeniem, gdyż w miejscowym sklepiku nie ma wiele poza chipsami i gazowanymi napojami. Owinięty folią nrc zasypia od razu. Ekipa też się kładzie, a ja rozmawiam z obsługą punktu i z miejscowymi. Jest niesamowicie gorąco. Adrenalina i jednocześnie chęć poznania miejscowych zwyczajów utrzymują mnie na nogach, choć nie spałem na tych zawodach prawie nic. Po jakimś czasie budzi się Artur. Po gorączce nie ma śladu. Mówi, że chce spróbować. Decydujemy się kontynuować, choć osobiście mam czarne myśli. Gospodarz każe zerwać dla nas kokosy i cięciem maczety otwiera wielkie orzechy. Chciwie wypijamy zawartość. Kiedy na pierwszym spotkaniu teamowym online wymienialiśmy swoje mocne strony Marzka przywołała niezwykłą zdolność Artura do dosłownego powstawania z martwych i te słowa sprawdzają się teraz w 120%. Gdybyśmy w takim stanie trafili do szpitala nikt by nas nie wypuścił szybciej niż po 24h. Tymczasem my po 2 godzinach restu ruszamy.</p>



<p>Niestety, wiedzeni jakimś omamem znów próbujemy podejścia wariantem, który już kilka razy się nie udał. Zapada zmrok a my nie zbliżamy się nawet do wodospadu, choć miejscowi twierdzili, że ścieżka doprowadzi nas na miejsce. Zdajemy sobie sprawę, że kończy się nam zapas światła i nie damy rady przejść nocy. Atmosfera robi się jednocześnie grobowa i napięta. Próbujemy różnych ścieżek, ale każda prowadzi do nikąd. W końcu decyzja o rezygnacji. Poddajemy się. Zdanie Artura, że znowu nie ukończy rajdu ARWS pobudza mnie do działania. Wygłaszam nieprzyjemną tyradę na temat upierania się przy głupim wariancie, zamiast pójścia pewną, ale dużo dłuższą drogą, przy czym dawno mielibyśmy tych dodatkowych kilkanaście kilometrów za sobą, tymczasem tkwimy w czarnej dziurze od kilkunastu godzin. Jakimś magicznym sposobem nie spowodowało to rozłamu, ale poskutkowało podjęciem decyzji o powrocie do PK 17 i po przespaniu się ruszeniu okrężną drogą. Niewiarygodnym wydał nam się fakt, że po tak długim czasie okazało się, że nadal jesteśmy na drugim miejscu. Prosimy znów &#8222;naszego&#8221; gospodarza o użyczenie wiaty i decydujemy się na jedynie półtorej godziny snu, by jak najszybciej zacząć schodzić w stronę morza i uciec kolejnym zespołom. Po drzemce nastroje w drużynie znów są bojowe. Nie mamy do siebie wzajemnie ani grama pretensji i rozmawiamy o dalszej części rajdu. Zbliża się limit końcowy i staramy się wyliczyć, ile trasy damy jeszcze radę zrobić, by na czas wrócić po rowery i dojechać do mety. Próbujemy też ogarnąć, co się wydarzyło przez ostatnich prawie 20h i dochodzimy do wniosku, że to po prostu był dziwny sen. Artur wyczarowywuje kabanosy.</p>



<p>Jest nam żal spotkanych Malezyjczyków, którzy jakby bez nadziei na sukces przeczesują wioskę poniżej, bezskutecznie dopytując o szkołę, ale na tym etapie nie możemy podzielić się z nimi radosną wiadomością, że mamy punkt. Dla nich też załamała się czasoprzestrzeń.</p>



<p>Dotarcie do wodospadów nawet drogami wymaga czujności. Po zejściu do poziomu morza w nocy trudno o jakiekolwiek punkty odniesienia. Na pewno nie mogą być nimi zabudowania. Przecież mapa została wydana prawie 70 lat temu&#8230;</p>



<p>Obsługa zadania specjalnego wita nas z radością i niedowierzaniem. Heidi czekała na nas tutaj większość dnia, niestety się nie doczekała. Plątanina lin zabezpieczających prowadzi gdzieś w stronę huczącej wody. Zjazd jak zjazd, w nie bardzo nawet wysoki, jednak w nocy i na zmęczeniu robi wrażenie. Spieszy nam się, więc przegrzewamy trochę przyrządy, szczególnie Rafał;) Jedna z ekip malezyjskich, Kamikaze, dociera na zadanie w chwili, kiedy my kończymy. Konsultujemy z nimi godzinę zamknięcia trasy, jednak nikt nie jest pewny. Wiemy jedynie, że do mety będziemy się teraz ścigać o drugie miejsce.</p>



<p>Musimy podjąć decyzję czy próbujemy jeszcze zdobyć jeden PK. Marzka chce prosto do strefy zmian, żeby mieć pewność, że ukończymy na czas. Ja boję się, że Malezyjczycy podejmą udaną próbę zdobycia jednego PK więcej. Chłopaki biorą się znów za obliczenia. Ostatecznie przegłosowujemy, że robimy ostatni PK, dając sobie na niego jednak ograniczony czas.</p>



<p>Wbijamy w koryto rzeki, na której ma być punkt. Rafał jest pewny w 100%. Wszystko się zgadza. Nie pasuje jedynie ilość wody, która ledwo się sączy. Przecież to miała być ta rzeka, do której zjeżdżaliśmy na linie tuż przy olbrzymim wodospadzie. Już mamy rezygnować, kiedy Artur doznaje olśnienia i krzyczy, żeby pobiec wyżej. Jest PK 19. Przy moście nad nowym korytem, które oczywiście nie było zaznaczone na mapie&#8230; Przyjeżdża sędzia, który informuje nas o możliwym cut-offie, o szczegółach mamy się dowiedzieć wkrótce. Długo zastanawiamy się co robić &#8211; szkoda oddawać drugie miejsce. Podejmujemy decyzję o jeszcze jednym punkcie i chłopaki biorą się za skomplikowane wyznaczanie właściwego miejsca.</p>



<p>Wracamy do głównej drogi. Znad przeciwka idą Kamikaze. Chwila przyjacielskiej rozmowy i porównanie wyznaczonych obszarów &nbsp;na mapie. Już wiemy, że to ostatni PK zawodów, potem na rowery i do mety. Wyrysowany obszar mają bardzo zbliżony. Wszyscy szykujemy się na decydujące starcie. Niestety wyglądają na dużo bardziej świeżych. Nadchodzi najtrudniejszy poranek zawodów. Każdy z nas idąc walczy z sennością. Wychodzi słońce i robi się niesamowicie gorąco. Miejscowe energetyki o wdzięcznej nazwie&#8230; Cobra pozwalają przetrwać kryzys. Nie możemy zwolnić ani się zatrzymać. Kilka kilometrów szosą a później betonową drogą przez dżunglę na tysiącmetrowy szczyt. Co jakiś czas dołączają do nas dzieciaki, które akurat dziś nie mają szkoły. Rozmawiamy z nimi, Rafał uczy jedną grupkę refrenu &#8222;Polska, biało-czerwoni!!&#8221; Biegną za nami śmiejąc się i zniekształcając polskie słowa. Jest coraz cieplej. Podnosimy z drogi mango i delektujemy się najlepszymi owocami świata. Grupa dziewczynek biegnie do domu i za chwilę doganiają nas z kokosami. Pijemy łapczywie dziękując niebiosom za tak uczynnych ludzi.&nbsp; Na szczycie przemiłe spotkanie z obsługą punktu i chwila zastanowienia, czy próbujemy ścinać przez dżunglę, jednak wspomnienia ubiegłych godzin każą nam wybrać ponownie nagrzany asfalt. Zejście boli. Kiedy tylko zaczynają się zabudowania kupujemy colę i cobrę. Co jakiś czas obracam się sprawdzić, czy Kamikaze już nas doganiają. Jeszcze nie.</p>



<p>Ból i skwar są trudne do wytrzymania. Widzę, że Artur cierpi najbardziej. Każdy krok okupiony jest olbrzymim grymasem na twarzy. Po zawodach okaże się, że jego stopy są w najgorszym stanie i jeszcze kilka ładnych dni będzie walczył z ranami i opuchlizną. Próbujemy pomóc na ile się da. Tuż przed strefą zmian kupuję kilka kilogramów lodu. Po dotarciu do rowerów chłodzimy przede wszystkim głowę i nogi Artura. Musimy wszyscy wytrzymać jeszcze jeden pełen podjazdów etap. Mimo, że staramy się działać szybko, przepak zajmuje wieczność. W tym czasie na strefę wchodzą Kamikaze i prawie od razu wychodzą. Zrzucam z roweru cały niepotrzebny balast, w plecaku już tylko wyposażenie obowiązkowe. Szykuję się na ostrą jazdę. Worki z lodem pod kask i na kark. Zapinamy hol i ruszamy w pościg.</p>



<p>Podjazdy wchodzą jakby za nami nie było siedemdziesięciu kilku godzin, a co najwyżej krótka rozgrzewka. Na prostej grubo ponad 30kmh. Nagle są! Na poboczu zmieniają dętkę. Przyspieszamy. Na zatłoczonych ulicach gwiżdżę ile sił by przebić się przez riksze, motorki i klaksony. Upewniam się, że cały team jedzie razem i każę się napić przed podjazdem. Sam na tym sprinterskim etapie wypijam ponad 1,5litra. Ktoś z tyłu krzyczy, że widać Malezyjczyków. Nie, nie teraz! Nie po tym co przeszliśmy!&nbsp; Jeszcze bardziej przyspieszamy. Podczas szaleńczego przejazdu przez Naval wyprzedzamy wszystko i wszystkich, rozpychając się i wymuszając pierwszeństwo głośnym gwizdem. Ostania prosta. Koniec. Entuzjastycznie witani mijamy linię mety. Jesteśmy drudzy.</p>



<figure class="wp-block-gallery has-nested-images columns-default is-cropped wp-block-gallery-5 is-layout-flex wp-block-gallery-is-layout-flex">
<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3778" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/z404313126_746658260823943_4218270309733512775_n-560x420.jpg" alt="" class="wp-image-3778"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" data-id="3777" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/z405073123_10161201246947431_4249575812241321831_n-560x420.jpg" alt="" class="wp-image-3777"/></figure>
</figure>



<p>Była jeszcze dekoracja i prześwietny międzynarodowy wieczór na zakończenie zawodów. Była droga do Tacloban i dalej na południe. Była chwila na snorkeling czy nurkowanie i była droga do Polski przez 35-cio stopniowy gorąc w Manili i zimne Zakazane Miasto w&nbsp; Pekinie. I przez zamrożoną Warszawę. Odśnieżaniem garażu kończę jedną z największych przygód życia. Dzięki Ekipo!! Dzięki Marzka, dzięki Artur i dzięki Rafał!! Dzięki za dwa pełne tygodnie niesamowitej przygody. Za wszystkie wypite i zjedzone wspólnie mango i nie tylko, zwiedzone miejsca, za wzajemną pomoc i zrozumienie i brak jakiejkolwiek kłótni. Za zbudowanie drużyny, która przeszła niejedno i zdobyła wicemistrzostwo Azji podczas ARWS LaRouta Adventure Race;)</p>



<p>PS do tytułu: w przyrządach był jeszcze jeden niezbędny na &#8222;k&#8221;, czyli kurwomierz i bynajmniej nie służył do pomiaru złego nastroju w drużynie;) Kilka razy musieliśmy mierzyć długość rzek i bez kurwomierza (lub krzywomierza) to chyba nitką i linijką tylko&#8230;</p>



<p>&#8230;</p>



<p>Zdjęcia zamieszczamy dzięki uprzejmości organizatorów<br>La Routa Adventure Race<br>Adventure Race World Series</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>La Routa Adventure Race &#8211; film</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/la-routa-adventure-race-film/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Dec 2023 20:52:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=3757</guid>

					<description><![CDATA[Film powstał ze skromnych nagrań własnych [bo na Filipinach mało działo się tak jak powinno, więc kamery nie odstawały od reszty i też zaszwankowały], ale przede wszystkim dzięki użyczonym pięknym ujęciom od DOT Eastern Visayas oraz Adventureracemalaysia. &#8230; La Routa Adventure Race ARWS &#8211; Adventure Racing World Seriesmuzyka: 'WithinOurNature&#8217;, 'Indreams&#8217; by Scott Buckley &#8211; released [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="La Routa Adventure Race 2023 [with english subtitles]" width="1140" height="641" src="https://www.youtube.com/embed/aQWtyDWHp2g?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p>Film powstał ze skromnych nagrań własnych [bo na Filipinach mało działo się tak jak powinno, więc kamery nie odstawały od reszty i też zaszwankowały], ale przede wszystkim dzięki <a></a>użyczonym pięknym ujęciom od <a href="https://www.facebook.com/easternvisayas?__cft__[0]=AZWGbTgNoJcTzLld2g4ufR5zHGszS9WstafkBVEeXFEeD8atp93wuSylEfDTmT3nXZmRRFCDnIiBDkPUYJAfgqJdGOFWXD-d6fUdW2UfYHZfYqeBTxIGLuCNRJdTzD_KOFGAsTbBRhBM0Pqwq-qG6ngVhWfJkX5xJ6sbW5uXbi4iZxfbpvgrWhDqYrzMYuZMkMc&amp;__tn__=-]K-R">DOT Eastern Visayas</a> oraz <a href="https://www.facebook.com/ArwsMalaysia?__cft__[0]=AZWGbTgNoJcTzLld2g4ufR5zHGszS9WstafkBVEeXFEeD8atp93wuSylEfDTmT3nXZmRRFCDnIiBDkPUYJAfgqJdGOFWXD-d6fUdW2UfYHZfYqeBTxIGLuCNRJdTzD_KOFGAsTbBRhBM0Pqwq-qG6ngVhWfJkX5xJ6sbW5uXbi4iZxfbpvgrWhDqYrzMYuZMkMc&amp;__tn__=-]K-R">Adventureracemalaysia</a>.</p>



<p>&#8230;</p>



<p><a href="https://www.facebook.com/larouta.racing?__cft__[0]=AZWGbTgNoJcTzLld2g4ufR5zHGszS9WstafkBVEeXFEeD8atp93wuSylEfDTmT3nXZmRRFCDnIiBDkPUYJAfgqJdGOFWXD-d6fUdW2UfYHZfYqeBTxIGLuCNRJdTzD_KOFGAsTbBRhBM0Pqwq-qG6ngVhWfJkX5xJ6sbW5uXbi4iZxfbpvgrWhDqYrzMYuZMkMc&amp;__tn__=-]K-R">La Routa Adventure Race</a> <a href="https://www.facebook.com/arworldseries?__cft__[0]=AZWGbTgNoJcTzLld2g4ufR5zHGszS9WstafkBVEeXFEeD8atp93wuSylEfDTmT3nXZmRRFCDnIiBDkPUYJAfgqJdGOFWXD-d6fUdW2UfYHZfYqeBTxIGLuCNRJdTzD_KOFGAsTbBRhBM0Pqwq-qG6ngVhWfJkX5xJ6sbW5uXbi4iZxfbpvgrWhDqYrzMYuZMkMc&amp;__tn__=-]K-R">ARWS &#8211; Adventure Racing World Series</a><br>muzyka: 'WithinOurNature&#8217;, 'Indreams&#8217; by Scott Buckley &#8211; released under CC-BY 4.0. <a rel="noreferrer noopener" href="https://l.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.scottbuckley.com.au%2F%3Ffbclid%3DIwAR1I_PvcfOrDr14zOxxziIudQ_QO0l1rbHNwgWY4276thQXCh1HfEAQ0wjg&amp;h=AT13-d7t0s3uLvSMD2eNVsIAKiZ1Y-IMSUYDENrg580Z37JHYgSTK2ezoI6UXbdw-3vOySVtfIkH1AagRmMIvmw02nz-giSrFsIl34MtdhPtWFQ3D7eSn6oRLIegJhiVODxZ&amp;__tn__=-UK-R&amp;c[0]=AT0koUv2XhR2ceDkXpY0I1fnTwYeD74lTeEhMFjGBglkwfYfrbuxYJG7PgjmvRO4kOmO5juQBy0eU5cug0H9nfdCYGN2EfXFwnVLuwrhi-UaDRwBnJDEIViCbACjL2imkZARR1-JLYg2xiqSlpBbMmQUSza-upRG6E7h1Nnyv2jk0UAuSvGCpe7n5ImYKdi9gjobsdt81BjTap1YgBb5EcmD" target="_blank">www.scottbuckley.com.au</a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>La Routa Adventure Race &#8211; relacja Marzki</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/la-routa-adventure-race-relacja-marzki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Dec 2023 20:41:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=3741</guid>

					<description><![CDATA[Philippines, La Routa Adventure Race, mangoshake, teamworking, matrix,triangular Bermuda, Nonstop Adventure… Jak opisać coś czego nie sposób objąć rozumem? Coś co pomimo wielu lat rajdowych doświadczeń nie mieści się w żadnym kanonie? Czerwiec 2023 Wygrywamy AR Beskidy ARWS ( Adventure Race World Series) i w nagrodę otrzymujemy wstęp na La Routa Adventure Race ARWS Asia. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Philippines, La Routa Adventure Race, mangoshake, teamworking, matrix,triangular Bermuda, Nonstop Adventure…</p>



<p>Jak opisać coś czego nie sposób objąć rozumem? Coś co pomimo wielu lat rajdowych doświadczeń nie mieści się w żadnym kanonie?</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404264778_321863467447900_2209776428434859171_n-1-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3782"/></figure>



<p>Czerwiec 2023</p>



<p>Wygrywamy AR Beskidy ARWS ( Adventure Race World Series) i w nagrodę otrzymujemy wstęp na La Routa Adventure Race ARWS Asia. Po krótkiej naradzie decydujemy się na udział w tej egzotyce zupełnie nie wiedząc co nas czeka<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />,&nbsp; w„lekko” zmienionym składzie czyli ja, Staś Odróbka, Artur Moroń i Rafał Adametz.</p>



<p>&nbsp;Kupuję bilety dla nas i sprzętu ( w tym rowery), dogrywamy całą logistykę wyjazdu, pobytu, noclegów. W „międzyczasie” trenujemy i odliczamy czas do startu.</p>



<p>Cel mamy ambitny – walka o 1 miejsce i wpisowe na MŚ w Ekwadorze 2024.</p>



<span id="more-3741"></span>



<p>Listopad 2023</p>



<p>&nbsp;Lecimy na Filipiny, na lokalną wyspę Biliran &#8211; prawdziwa Azja, a nie żaden kurort turystyczny.</p>



<p>Szczęśliwie my i wszystkie bagaże docieramy na miejsce. Pierwsze zderzenie z lokalnym klimatem mamy już na lotnisku w Tacloban – upał 30 stopni i wilgotność 95%, gdzie staramy się upchnąć 4 boxy rowerowe, bagaże i nas do trochę większej osobówki. Witamy w Azji</p>



<p>Przez kolejne 2-3 dni próbujemy się jakkolwiek zaaklimatyzować, ale wiemy, że będzie ciężko: lekki bieg po okolicy, wycieczka rowerowa nad wodospad ( i mój pierwszy i ostatni zgon), spacery po mieście w poszukiwaniu brakujących elementów wyposażenia m.in.: ekierki, linijki, kredek i peleryny przeciwdeszczowej <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> oraz testowanie tutejszego jedzenia i smakowanie najlepszych dojrzałych mango.</p>



<p>2 dni przed startem odbyła się uroczysta kolacja powitalna z ogromną pompą i niesamowitą atmosferą. Czuliśmy się naprawdę jak VIPy, poznaliśmy naszych rywali i poczuliśmy wspaniałą gościnność Organizatorów i lokalnej ludności.</p>



<p>Czekamy na kolejny dzień i odprawę, bo może w końcu dowiemy się czegokolwiek na temat schematu, etapów, map…. i powoli wkraczamy w filipiński rajdowy matrix<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Schemat: nie ma i nie będzie</p>



<p>Mapy: dostajemy TYLKO 1 komplet czyli 8 arkuszy A3 na zwykłej kartce w skali 1:43497 !!!, aktualność 1956 rok !!!, brak dróg tylko rzeźba terenu, jakość ksera – słabiutka, bez naniesionych PK !!!</p>



<p>Ilość PK: 40, które musimy sami nanieść na podstawie wskazówek/koordynatów podawanych tylko na konkretny etap ( np. współrzędne lub 3km na N od PK1)</p>



<p>Etapy: dowiemy się po prologu<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>Zasada: pierwszych 5 teamów na określonym punkcie (TA) walczy na długiej trasie, pozostałe są kierowane na skróconą trasę ( wiemy zatem, że od początku trzeba się ścigać)</p>



<p>I tak spędzamy prawie całą noc przed startem na rysowaniu siatki geo, rysowaniu kredkami głównych dróg na 8 mapach!, sprawdzaniu nazw miejscowości ( bo się zmieniły), dorysowywaniu rzek i oklejaniu przeźroczystą taśmą.</p>



<p>21.11 wtorek godzina 9:00 start</p>



<p><em>Prolog</em> – 8PK na osobnej mapie, na każdym PK sędzia i zadanie, krótki odcinek po okolicy<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />, początkowo szybki bieg, ale PK na mapie pośrodku pól ryżowych skutecznie wszystkich wyhamował. Zanim zorientowaliśmy się, jak ważna jest aktualność mapy i to co kiedyś było polem teraz jest miastem minęło sporo czasu i sporo kilometrów. To jednak jeszcze nie zapowiadało tragedii – po prostu trzeba wejść w mapę i jakoś pójdzie… no nie poszło. Kilka PK później robimy wtopę na 1,5-2 h i kończymy prolog na 13 miejscu ( przedostatnie). Morale na chwilę siadły, ale przecież musimy walczyć o pierwszą piątkę żeby dalej liczyć się w grze.</p>



<p><em>Etap 1</em> – dostajemy wytyczne i nanosimy PK na swoje mapy. Czeka nas rower, pływanie w oceanie, rower i trek w dżungli.</p>



<p>I po tym etapie następuje podział na kategorię Elite i Candidates</p>



<p>Rower &#8211; bardzo szybko i sprawnie,</p>



<p>Pływanie w oceanie – ten odcinek nas uratował i wyszliśmy z 13 na 7 pozycję,&nbsp;&nbsp;</p>



<p>Trek w dżungli – nazwaliśmy Wietnam: mokro, bardzo mokro, jeszcze bardziej mokro</p>



<p>TA – kończymy etap 1 jako drugi zespół zaraz za New Zeland i jesteśmy w kategorii ELITE <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p><em>Etap 2</em> – dostajemy kolejne wskazówki, nanosimy PK na mapy i ruszamy</p>



<p>Nocny trek w dżungli – gorąco, duszno, bardzo mokro z góry i z dołu, część trasy oznakowana taśmami przez organizatora ( gdyby nie to, chyba nikt nie byłby w stanie przejść tego odcinka), triangular Bermuda – jesteśmy w środku dżungli, zeszliśmy z góry nad rzekę i próbując znaleźć drogę do cywilizacji tracimy kilka godzin kręcąc się w kółko. Dopiero zdechły wąż, 2 psy, które pojawiły się znikąd i odkrycie, że w rzeczywistości są 3 rzeki, a nie jedna pozwoliły nam na wyjście z lasu i znalezienie kolejnego PK.</p>



<p>Kolejny niby prosty punkt – szkoła, na mapie są nawet zabudowania więc powinno pójść gładko</p>



<p>Niestety tutaj nic nie przychodziło prosto, współpraca z taką mapą niewiele dawała, wiedza i znajomość nawigacji jaką do tej pory znaliśmy – również; zdecydowanie bardziej pomocne były pytania do mieszkańców okolicznych wiosek</p>



<p>I znowu po kilku godzinach szukania, pytania i odrobinie szczęścia znajdujemy szkołę jako pierwsi.</p>



<p>CP 18 &#8211; 20h w dżungli&nbsp;</p>



<p>Następny punkt to zadanie specjalne – zjazd na linie</p>



<p>Odległość na mapie pomiędzy CP 17 szkoła,a CP 18 to zaledwie 800 metrów; opis mówi o monumencie przyrodniczym więc skoro zjazd i monument to na pewno jakieś skały…</p>



<p>Ochoczo ruszamy na azymut pnąc się w górę, dzień wstaje, przestało padać, jesteśmy na prowadzeniu, cud miód i orzeszki</p>



<p>Nic nie wskazywało na to, że teraz nastąpi matrix w wydaniu Nonstop Adventure</p>



<p>Pierwsza próba kończy się fiaskiem, nie ma przejście z góry na dół i niestety mamy bliskie spotkanie zAsianGiantHornet czyli olbrzymi szerszeń azjatycki: ja dostaję 8 razy, chłopaki na szczęście symbolicznie; szybka reakcja z lekami i maścią być może uratowała nam tyłki i życie, ale ból taki, że chciałam wyrywać sobie kawałki ciała żeby przestało boleć…</p>



<p>Wracamy do CP17 i po chwili spędzonej u lokalnego gospodarza i odkryciu, że to jednak nie skał tylko wodospadu szukamy, ruszamy znowu w góry.</p>



<p>Co się stało, dlaczego,&nbsp; gdzie byliśmy, gdzie nie byliśmy?</p>



<p>Tego nie wie nikt<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>



<p>&nbsp;byliśmy na 2 innych wodospadach ( w tym raz z lokalesem), byliśmy w rzece chcąc nią dojść do punktu, byliśmy na tak stromym zboczu i w takim buszu, że nie mogliśmy się wydostać, byliśmy kilka razy u „naszego” gospodarza, byliśmy w kolejnej dolince, w kolejnej rzece,</p>



<p>był udar cieplny, było odwodnienie, był brak kontaktu z otoczeniem, była próba przejścia rwącej górskiej rzeki w nocy, która na szczęście skończyła się&nbsp; tylko utratą czołówki, był brak dodatkowych baterii do lampek, było wkurzenie i niedowierzanie, była ścieżka do wodospadu, której nie udało się znaleźć, była współpraca w teamie,nie było opcji odpuszczenia, nie było kłótni w zespole, nie było świadomości jak długo szukamy, nie było logicznego wyjaśnienia co tam się stało</p>



<p>po ponad 20 godzinach zdecydowaliśmy się zaatakować od innej strony <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> tym razem z sukcesem. Jakie było nasze zdziwienie kiedy po dotarciu na CP18 – wodospad <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> byliśmy na drugim miejscu?!</p>



<p>Niestety przez niewyjaśnione zjawiska, które nami zawładnęły na prawie dobę jeden z zespołów z Malezji zaczął nas doganiać. Wiedzieliśmy, że NZ jest już zupełnie poza zasięgiem i musimy walczyć o podium do samego końca.</p>



<p>Następne punkty wchodzą dużo sprawniej, ale tempo spadło masakrycznie, zmieniła się też pogoda – przestało padać, zaczęło mocniej grzać, zmęczenie powoli zbiera żniwo, ekipa z Malezji jest tuż za nami; mamy jeszcze ładnych kilka kilometrów z buta do TA, gdzie już wiemy, że mamy na rowerach jechać prosto na metę, bo zbliża się deadline. Końcówka treka to walka z odciskami, kalafiorami, niesamowitym upałem i zespołem za nami.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/403599809_730676145756394_2946281450149098966_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3744"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404094491_322458930721687_38925555632617003_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3751"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404113251_322458890721691_172149644232051358_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3749"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404212947_321863627447884_3228787448657387081_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3750"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404264778_321863467447900_2209776428434859171_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3746"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404373752_322536100713970_6686355817283350239_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3748"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/404952116_361650706383708_2793524613667510897_n-560x315.jpg" alt="" class="wp-image-3747"/></figure>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/405523980_323317247302522_2346011937321182099_n-560x560.jpg" alt="" class="wp-image-3745"/></figure>



<p><em>Etap 3</em></p>



<p>Wpadamy na TA i próbujemy się zmobilizować do szybkiego przepaku, ale niestety musimy zagryźć zęby, bo jeden z naszych dosłownie odpływa z gorąca. Mamy lód, działamy, ale wszystko trwa wieki.</p>



<p>Po kilkunastu minutach wpada team z Malezji, widząc nas w takim stanie, robią to co każdy by zrobił na ich miejscu – kilka sekund i są gotowi do wyjazdu. Mają szanse na drugie miejsce i tylko 18 kilometrów na rowerze do mety.</p>



<p>W tej samej chwili stwierdzamy, że nie ma rzeczy niemożliwych, wszystko albo nic.</p>



<p>Nie pamiętam kiedy tak szybko jechałam na rowerze 36km/h, nie pamiętam skąd wzięliśmy siły żeby ich gonić, nie pamiętam podjazdów i bólu „czwórek”, ale pamiętam kiedy w połowie trasy na wzniesieniu widzimy ICH i koło w ręce – wtedy już wiedzieliśmy, że szczęście jest po naszej stronie.</p>



<p>Jak dojechaliśmy do mety na 2 miejscu, nie mając na to prawie żadnych szans? Jak przez 2 kilometry Staś gwizdał na wszystko co się ruszało ( było tego sporo jak to w Azji) i nie było wypadku?</p>



<p>Jak działa siła dobrego zespołu i wzajemnej pomocy? To wiemy tylko MY<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f60a.png" alt="😊" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />Nonstop Adventure</p>



<p>Przygoda życia, rajd matrix i chwila relaksu na nurkowaniu po zawodach</p>



<p>Sportowo – żal pierwszego miejsca i wejściówki na Ekwador</p>



<p>Realnie – jestem dumna i szczęśliwa, że pomimo wszystkich przygód zdobyliśmy 2 miejsce, jesteśmy wszyscy w komplecie, cali i zdrowi</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/12/405986938_325307467103500_662205273121064842_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3743"/></figure>



<p>Czas 77 godzin</p>



<p>Dystans ok.300 kilometrów</p>



<p>„Wspólnie zwykli ludzie mogą osiągnąć niezwykłe rezultaty” &#8211; Becka Schoettle</p>



<p>&#8230;</p>



<p>Zdjęcia zamieszczamy dzięki uprzejmości organizatorów<br>La Routa Adventure Race<br>Adventure Race World Series</p>



<p><a id="_msocom_1"></a></p>



<p></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>La Routa Adventure Race 2023 &#8211; 2 miejsce</title>
		<link>https://nonstopadventure.pl/la-routa-adventure-race-2023/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marek Woźniczka]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Nov 2023 17:31:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[AR na świecie]]></category>
		<category><![CDATA[Nasze starty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://nonstopadventure.pl/?p=3737</guid>

					<description><![CDATA[Ekipa w składzie Stasiu, Marzka Janerka, Artur Moroń, Rafał Adametz wystartowali w zawodach na Filipinach. 300km, 4 dni, trudny teren, wymagająca nawigacja na starych mapach. Było bieganie, rower, pływanie wpław w oceanie i mnóstwo przygód.Niebawem opublikujemy relację z tych zawodów, a dziś chwalimy się 2 miejscem.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Ekipa w składzie Stasiu, Marzka Janerka, Artur Moroń, Rafał Adametz wystartowali w zawodach na Filipinach. <br>300km, 4 dni, trudny teren, wymagająca nawigacja na starych mapach. Było bieganie, rower, pływanie wpław w oceanie i mnóstwo przygód.<br>Niebawem opublikujemy relację z tych zawodów, a dziś chwalimy się 2 miejscem.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img decoding="async" src="https://nonstopadventure.pl/wp-content/uploads/2023/11/403640709_834733681784034_5750871015393776119_n-560x373.jpg" alt="" class="wp-image-3738"/><figcaption class="wp-element-caption">fot. FB organizatora</figcaption></figure>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
