UPDATE godz. 09:35 am, Sobota
Po całonocnym, obfitym w burze i w konsekwencji błoto, odcinku rowerowym, nasi lecą w czubie na etapie rolkowym. Ot, jak się pięknie prezentują chłopaki, choć miny nietęgie. Różnice w czołówce niewielkie. Pierwszy mod-x.org pojawił się na przepaku 40 minut wcześniej, niżli cztero-ekipowy peleton z naszymi. No i słońce dopiero zaczyna harcować po niebie.
Zwarci, gotowi, napojeni…. a do startu jeszcze półtorej godziny! Marek i Stasiu, nasz eksportowy, ścigancki duet, zameldował się ze znaczącym zapasem w Lubniewicach pod Poznaniem, skąd o północy ruszy trasa Masters rajdu On-Sight Adventure Race 2012.
Przed chłopakami sowite wyzwanie, bodaj najdłuższe w tym sezonie, bo aż 200 km. Po drodze standard, czyli trek, rower, rolki i coś ekstra, ukryte pod nazwą „etap niespodzianka”. Jak mówił Marek, sporo czujnej, wymagającej nawigacji po bardzo nieregularnej siatce leśnych ścieżynek, z charakterystyczną dla Wielkopolski, zdradliwą mikrorzeźbą. Ale chłopaki, bardziej niż przed trasą, trzęsą nieco przed upałem, co to przelewa się ostatnimi dniami przez Polskę. Nie inaczej ma być jutro, kiedy to słupek rtęci może doskakiwać do 30 stopni.
Ale my śpimy spokojnie, bo chłopaki, rozważnie pędząc przez południowę Jurę w porównywalnych temperaturach, udowodnili, że niestraszne im żary rozmaite. Stawka mocno, i co ciekawe, podobna do tej z którę mierzyli się na Jurze. Fajne ściganie się zapowiada. Delikatnie można by zasugerować, że starczy w tym sezonie obijania się po drugich miejscach. Panowie, ognia!
Wieści jakiekolwiek, jeżeli nadejdą, niezwłocznie opublikowane zostaną.