Road to Rajd Beskidy / E02 – 12h rogaining [wideo]

[english below]

Zima, rower, bieg, woda i kolejne istotne doświadczenia przed najważniejszymi zawodami tego sezonu, do którego zostało już 142 dni.

13 stycznia wystartowaliśmy w Zimowym Rajdzie Doliną Soły, organizowanym przez ekipę Rajd Beskidy. Całą trasę pokonaliśmy razem w czwórkę, ale oficjalne wyniki są w parach:
Marzka z Markiem – 1 miejsce MIX, Stasiu z Arturem – 2 miejsce MM.

Rajd rozgrywany był w formule rogainingu, czyli kto zbierze więcej punktów przez 12 godzin.
Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że takie zimowe ściganie niewiele ma wspólnego z naszym głównym celem – planowanym na czerwiec wielodniowym Rajdem Beskidy, ale w teamie jest zgoda, że „start w zawodach” to jeden z najlepszych środków treningowych. Nie marnując okazji pojechaliśmy więc na 12 godzinne zabawy w lesie. Przetrenowaliśmy wspólną pracę z mapą [bo dwójka nawigatorów to naszym zdaniem konieczność na długich zawodach], sprawdziliśmy się w pokonywaniu rowów, strumieni, małych rzek. Przyjrzeliśmy się różnym rodzajom map, które Jurek zawsze serwuje na swoich zawodach i na koniec zmierzyliśmy się z awarią roweru.
Nudno nie było.

….
THE ROAD TO RAJD BESKIDY – EPISODE TWO.
Winter, bike, run, water and more vital experience ahead of the most important competition of the season with 142 days to go.

On 13 January we took part in the Soła Valley Winter Race, organised by the Rajd Beskidy team. The four of us covered the whole route together, but the official results are in pairs:
Marzka with Marek – 1st place MIX, Stasiu with Artur – 2nd place MM.

The race was played in the rogaining formula, i.e. who collects more points over 12 hours.
At first glance, it may seem that such winter racing has little to do with our main goal – the multi-day Rajd Beskidy planned for June, but there is a consensus in the team that taking part in competitions is one of the best training measures. So, without wasting the opportunity, we went for 12 hours of fun in the forest. We practised working together with a map [because two navigators are, in our opinion, a necessity during long races], we tested ourselves in crossing ditches, streams, small rivers. We looked at the different types of maps that Jurek always serves at his competitions and, at the end, we faced a bike breakdown.
It wasn’t boring.

Scroll to top