Nawigacja podczas rajdu przygodowego to rzecz kluczowa.
Nie jest tak wymagająca jak w klasycznych biegach na orientację, ale z powodu dużego obszaru i długiego czasu rozgrywania imprez, można dzięki niej bardzo wiele zyskać lub stracić. Właściwie można powiedzieć, że nawet najlepiej wytrenowany zespół, jeśli źle nawiguje, to nie wygra z zespołem z dobrym orientalistą w składzie. Umiejętność nawigacji i kompas, bo o nich będzie mowa, są więc niezbędne podczas każdego rajdu przygodowego.
Przyjrzymy się za chwilę bliżej kompasom firmy Moscomass, przez wielu uważanych za najlepsze na świecie. Tekst jest, można powiedzieć sponsorowany, bo wsparcia właśnie w tej materii udziela nam wrocławska firma SX Sport. Nie chcemy jednak prezentować suchych faktów o konkretnych modelach kompasów, ale opisać jakie mamy doświadczenia z ich użytkowania podczas rajdów przygodowych.
Kompas a zmieniające się dyscypliny podczas rajdu
Biegacz na orientację problemu nie ma, albo biega, albo jedzie na rowerze, albo na nartach. Do każdej z tych dyscyplin może dobrać dedykowany kompas. Podczas rajdu przygodowego, kiedy dyscypliny zmieniają się kilkakrotnie, raz założony na rękę kompas [pomijam te wiszące na sznurku na szyi] pozostaje na niej często kilkanaście godzin. Kompas mamy wtedy zawsze w tym samym miejscu, na wierzchu dłoni. Jest to możliwe dzięki płytce z gumką, którą przeplatamy wokół nadgarstka i dwóch lub trzech środkowych palców. To jest metoda wśród rajdowców chyba najpopularniejsza.
Można zakładać kompas także na nadgarstek, z paskiem jak w zegarku
Kolejne rozwiązanie to zmienianie położenia kompasu w zależności od dyscypliny. Najlepiej wtedy używać kompasu kciukowego.
Kciukowy podczas biegu jest najdokładniejszy i najwygodniejszy. Na kciuku kompas może pozostać podczas jazdy na rolkach. W kajaku trochę przeszkadza, ale na tych etapach kompas najlepiej schować do kiszonki plecaka. Jadąc na rowerze trzeba przełożyć kompas do mapnika pod folię. Po pierwsze bo przeszkadza w obsłudze przerzutek i hamulców, a po drugie w mapniku jest blisko mapy. To przy szybkiej jeździe moim zdaniem jest duży plus.
Nawigacja na rowerze
No właśnie, przekładanie kompasu pod folię mapnika rowerowego ma swoje plusy, ale także minusy. Ja osobiście lubię mieć kompas bezpośrednio na mapie, bo można nawigować szybko i dokładnie. Dyskusyjna jest jednak kwestia błędu kompasu powodowanego przez metalowe elementy roweru, ja jednak takiego problemu nie zauważyłem. Kompas z mapnika może też wypaść. Mimo starannego zapinania folii mapnika w naszym teamie kompas gubiliśmy już dwukrotnie.
Zima, mróz, rękawiczki
Rajdy zimowe to kolejna komplikacja w temacie kompasów. Ostatnie mroźne rajdy 360 pokazały, że bez łapawic na rower nawet nie warto wsiadać. Wtedy kompas z gumką między palcami się nie sprawdzi. Na rowerze musimy przełożyć kompas do mapnika albo użyć kompasu z paskiem zegarkowym. Na pozostałych etapach przy wielokrotnych zmianach rękawiczek trzeba po prostu pamiętać o kompasie. Przy takich przekładkach rękawic w teamie zgubił się kiedyś kolejny cenny sprzęt.
Na nartach biegowych, można oczywiście użyć profesjonalnego mapnika narciarskiego Miry, ale ja stosuję metodę z mapnikiem turystycznym i w nim schowanym kompasem.
SX Sport
Podsumowując – dobry kompas i umiejętne jego stosowanie pozwala lepiej i szybciej nawigować na rajdzie. Najważniejsza jest oczywiście głowa, ale jak już wylaliśmy pot na treningu z mapą, to warto na chwilę pomyśleć o sprzęcie. Tu polecamy Sx Sport, nie tylko dla tego że to nasz sponsor, ale z powodu najlepszej oferty profesjonalnych kompasów w Polsce.