Końcówka sezonu

Można by założyć, że w rajdach przygodowych nie ma początku ani końca sezonu, bo przecież zawody mamy na okrągło. Jesienią jednak zwykle jest trochę luźniej.

Własnie z myślą o zakończeniu sezonu pojechaliśmy więc na rajd Lenie w Terenie do Siedlec, aby [jak w ostatnich kilku startach] co najmniej podium zaliczyć.
Ściganie było bardzo fajne, bo trasa mocno urozmaicona, dużo nawigacji, mocna konkurencja. Do około 3/4 trasy czyli gdzieś 8-9 godziny trwania zawodów siedzieliśmy na ogonie dwóm prowadzącym zespołom ze stratą około 15 minut.
Potem nagle jedna, druga, trzecia wtopa nawigacyjna i po zawodach.
W mgle jak mleko zakończyliśmy rajd po 12 godzinach, oczywiście poza podium, z stratą 90 minut do zwycięzców. Tak to w rajdach bywa.
[link do wyników]

Stasiu podczas zadania specjalnego – radioorientacja.
fot. organizator

Trenujemy dalej.
Zimą Mistrzostwa Europy.

 

 

 

Scroll to top