Impreza organizowana, już po raz kolejny, w podpoznańskich Mochach zgarnia nagrodę sezonu za … „najprzyjemniejszą” nazwę. Sami przyznajcie. Gdyby spojrzeć całkiem zboku, okiem nie-rajdowym, strzał padłby na salon targów ślubnych i imprezę towarzyszącą polegającą na wyścigu pań młodych w pełnym umundurowaniu ślubnym. A tak łatwo i przyjemnie nie będzie. Na Rajdzie Konwalii czeka nas przeszło 130 kilometrów z podstawowym zestawem dyscyplin: kajak, bieg i rower.
Startujemy w dwóch dwójkach. Klasyczny już duecik Marek ze Stasiem celuje w czub. Towarzystwo rywalizacyjne nielichej jakości, bo opędzlenie konkurencji zapowiada również duet Waluga – Warmuz, a nie muszę przypominać, ile już razy tego sezonu owy WW duet nad naszymi zwyciężał. Zapowiada się ciekawie.
Drugie duet, miksowy, walczy o przyzwoite tempo na trasie i finisz w granicach rozsądku. Duet Czarny – Kasia Gądek wspólnego rajdu jeszcze nie zaliczył, ale przez cztery miechy pedałował wspólnie przez Himalaje, Karakorum i Pamir. Tamta, wysokogórska forma to już ledwie wspomnienie, ale co w nogach zostało, to nasze.
Zaciskajcie kciuki! A z ciekawostek, tak oto wygląda konwalia. Jakby kto nie wiedział. Ja nie wiedziałem.