„Szanowny Panie Trenerze! Uprzejmie proszę o zwolnienie dziecka z zajęć wychowania fizycznego w dniu 02.04 z powodu choroby. Rodzice” – któż w zacnych, gimnazjalnych czasach, nie sadził takich usprawiedliwień na potęgę? Palce do góry. No niby teraz już nie wypada, ale jak się najprawdziwsza infekcja przytrafi, to – co pokazuje przykład z mijającej soboty – wyczekiwany start może po prostu nie wypalić.
Mowa oczywiście o zapowiadanym starcie Wiśni i Piotrka w Rajdzie Przygodowym Katowice. Zapowiadanym, ale nie zrealizowanym. Dlaczego? Oddaję głos Wiśni.
„No i po rajdzie. Od czego by tu zacząć hmmm? Może nie będę owijał w bawełnę, Wielki come back Wiśni okazał się niewypałem, z bardzo błahego powodu – choroby partnera. O 4 rano otrzymałem informację od kumpla, że jest z nim nie za dobrze, wielki ból głowy, zakatarzony nos, ogólne osłabienie, Zatoki dały mu w kość, tak mocno, że nie był wstanie zasnąć przez noc. Przeprosiwszy mnie wcześniej powiedział, że nie da rady ze mną wystartować. Nie ukrywam, że ta wiadomość dość mocno mnie przybiła i spowodowała, że nie stawiłem się na starcie. W późniejszym czasie okazało się, że mogłem spróbować sam pobiec no ale zrobiłem inaczej (czego później żałowałem). Rajd zaś obserwowałem z perspektywy mojego sklepu, gdyż jako sponsor imprezy u nas właśnie znajdował się jeden z PK plus zadanie do wykonania. Zadanie ściśle geograficzne, a mianowicie uporządkowanie w kolejności od najniższego do najwyższego szczytu. Niby proste ale wiele zespołów miało z tym duuuży problem. Jeśli chodzi o inne zadania to z tego co mi się udało dowiedzieć, to zespoły miały do zaliczenia ściankę wspinaczkową, wyciskanie na atlasie 2 ton na siłowni, wspinaczkę na ściance, basen, zakupy w TESCO 🙂 , bieg na 30 piętro Altusa, zadanie rowerowe (nie wiem co), coś w knajpce. Z tego co mi się wydaje to rajd wygrał zespół połączony: team 360/code 34 w składzie Irek Waluga i Łukasz Warmuz, za nimi chyba ZGÓRMYSYNY. Choć to są nieoficjalne wyniki. Jeśli chodzi o rajd to zainteresowanie było ogromne, na starcie stanęło przeszło 80 dwuosobowych zespołów, w dwóch kategoriach MM i MIX. Oprócz kilku naprawdę mocnych teamów, znanych z tras rajdowych, było również wiele osób zupełnie z innej bajki. Ogólnie impreza na pewno przyjemna, dająca się zmęczyć oraz z ciekawymi zadaniami. Na pewno mam czego żałować, że nie zdecydowałem się na występ solo. Trudno, może innym razem.”
To ja dodam, że odkucie już za niedługo. Przeto lekko ponad miesiąc pozostało do startu w Rajdzie Przygodowym 360 stopni w Gliwicach. Aha – ślązakom tylko pozazdrościć gęstego kalendarza.